Wiedza społeczna

Dyskusje na temat lokalnych problemów.
ODPOWIEDZ
letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 16 sie 2022, 17:12

C.d. Dla dociekliwych dodatkowe informacje o mózgu:
Ile informacji mieści się w mózgu? https://youtu.be/y56qF1QO-qU.
To nie mózg nami steruje? https://youtu.be/MDzLeQ0vEy8.
Jak ZWIĘKSZYĆ MOC Mózgu - 5 Porad na MEGAWYDAJNOŚĆ: https://youtu.be/IgvhgnugGno.
Czy wykorzystujemy tylko 10% możliwości mózgu? https://youtu.be/mskoLpPpb8E.
JAK WZMOCNIĆ SIĘ MENTALNIE? 8 Sposobów na ćwiczenie mózgu: https://youtu.be/wqTTuEClW_o.
Kora mózgu - Mózg bez tajemnic: https://youtu.be/4K6h9AgK9PM.
Dlaczego nasze mięśnie się męczą, a mózg nie: https://youtu.be/M3imaHTtpAQ.
Mózg seniora. Prof. Jerzy Vetulani: https://youtu.be/liPUiCNWFiY. C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 22 sie 2022, 10:00

Proste ćwiczenie, które zresetuje twój mózg w 30 sekund: https://youtu.be/-DMmfYuqvyw
Życie bez stresu: po prostu uciskaj te punkty przez 5 sekund: https://youtu.be/NCojn8QLdzo.
Jak i po co poprawić krążenie mózgowe: https://youtu.be/Xpkmi6niO3M.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 30 sie 2022, 21:00

C.d. Transhumanizm i wolna wola. Jest taki, szybko rozwijający się ruch intelektualny, kulturowy i polityczny pod nazwą transhumanizm. Ruch ten kwestionuje istnienie wolności i wolnej woli, więc konieczne jest poszerzenie wiedzy na jego temat. Projekt transhumanistyczny ma już 70 lat; rozwinął się zaraz po zakończeniu II wojny światowej.
Nurt ten współgra z ideologią gender i tęczową rewolucją. Przypominam, że gender studia to interdyscyplinarny obszar badawczy zajmujący się płcią kulturową, czyli manifestacją męskości lub kobiecości w różnych społeczeństwach.
Transhuanizm postuluje możliwość i potrzebę wykorzystania nauki i techniki do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy ludzkiej kondycji. Transhumaniści wspierają najnowsze technologie, włączając w to wiele kontrowersyjnych, takich jak nanotechnologia, biotechnologia, technologia informacyjna, kognitywistyka czy sztuczna inteligencja, a także hipotetyczne technologie przyszłości jak transfer umysłu i krionika (technika głębokiego ochładzania ciał ludzi i zwierząt).
Transhumanizm daje nam wizję wiecznego królestwa tu, na Ziemi, i to takiego, do którego dojdziemy sami, dzięki nauce. Jest to nowa forma wiary, gdzie nie ma miejsca na wolną wolę i ludzką wolność.
Transhumanizm jest groźną ideologią, ponieważ wspiera ją bardzo bogaty trust firm technologicznych powiązanych z przemysłem farmaceutycznym oraz z centrami badawczymi na największych uniwersytetach. Oprócz technologii komputerowych i algorytmów sztucznej inteligencji również człowiek ma być zmieniany u podstaw, jeszcze przed narodzeniem, za pomocą inżynierii genetycznej, a potem przez całe życie z użyciem nanotechnologii. Niektórzy zwolennicy transhumanizmu, tacy jak Max More, uważają, że jest on nurtem filozoficznym, kierującym współczesnego niedoskonałego człowieka w stronę kondycji postludzkiej. Postuluje on, aby nauki humanistyczne porzuciły swój „przestarzały” namysł nad „człowiekiem historycznym” i zajęły się tylko transhumanizmem. Max More stworzył nowoczesną definicję transhumanizmu: Transhumanizm to klasa filozofii, które próbują kierować nas w stronę kondycji postludzkiej. Transhumanizm dzieli wiele elementów z humanizmem – przede wszystkim szacunek dla rozumu i nauki, nacisk na postęp i docenianie roli człowieczeństwa (czy transczłowieczeństwa) w życiu. Transhumanizm różni się od humanizmu przez przyzwolenie (a nawet oczekiwanie) na radykalne zmiany w naszej naturze i dostępnych nam możliwościach oferowanych przez różne nauki i technologie.
Max More (poprzednie nazwisko Max T. O'Connor, ur. w styczniu 1964 w Anglii) – filozof i futurolog, który pisze, przemawia oraz udziela konsultacji dotyczących podejmowania decyzji w dziedzinie powstających technologii.
Anders Sandberg (ur. 11.07.1972 r., badacz, naukowiec, futurolog, transhumanista i pisarz) opisuje nowoczesny transhumanizm jako filozofię, którą możemy i powinniśmy rozwinąć fizycznie, mentalnie i społecznie przy użyciu racjonalnych metod.
Z kolei Robin Hanson (ur. 28.08.1959 r. profesor ekonomii na George Mason University i pracownik naukowy Future of Humanity Institute na Uniwersytecie Oksfordzkim) opisuje go jako pogląd, że nowe technologie są w stanie zmienić świat w następnym stuleciu lub dwóch tak bardzo, że nasi potomkowie w wielu aspektach nie będą mogli być już uważani za ludzi.
David Pearce przedstawia koncepcję imperatywu hedonistycznego, według którego należy dążyć do usunięcia wszelkiego cierpienia, jako przestarzałego hamulca w rozwoju powszechnej szczęśliwości.
David Pearce (ur. w kwietniu 1959 r.), brytyjski filozof reprezentujący szkołę etyki negatywnego utylitaryzmu. Jest znany z popierania idei istnienia u ludzi silnego imperatywu moralnego na rzecz działań w kierunku zakończenia cierpień wszelkich czujących istot.
Nie możemy stać obojętnie wobec takiej ideologii, jednak jest niezmiernie trudno podjąć merytoryczną dyskusję na ten temat ze względu na bardzo szeroki, interdyscyplinarny charakter problemu. Z jednej strony mamy świat nauk technicznych ze szczególnym uwzględnieniem technologii komputerowych, z drugiej nauki biologiczne i medyczne – problemami pracy mózgu zajmuje się neurobiologia i neuropsychologia, a koncepcjami wzajemnych powiązań pomiędzy mózgiem, umysłem a duszą – teologia, kognitywistyka i filozofia. Każda z tych dziedzin widzi problem z punktu widzenia swojej metodologii badawczej i opisuje językiem hermetycznym, zrozumiałym w pełni tylko dla przedstawicieli swojej specjalności. Na obecnym etapie najważniejsze jest zrozumienie podstawowych procesów dotyczących pracy ludzkiego mózgu i jego wpływu na działanie umysłu. Nie sposób tego uczynić bez odwołania do podstawowych choćby koncepcji antropologicznych i filozoficznych.
Następny zwolennik tranhumanizmu to Juwal Harari. Zwolennik globalizmu, przeciwnik państw narodowych, także przeciwnik religii jako takiej, skrajny imperialista, krytyk cywilizacji. Prawa ręka Klausa Schwaba. Przeciwnik własności.
Juwal Noach Harari (ur. 24 lutego 1976 w Kirjat Atta) – izraelski historyk i profesor na Wydziale Historii Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Jest gejem i autorem bestsellerów. Np. Sapiens: od zwierząt do bogów stał się światowym przebojem przetłumaczonym na 50 języków. Harari to dziś nie tylko nazwisko – to marka i przedsiębiorstwo. Jego strona internetowa prowadzona jest w sześciu językach.
Projektuje nowy totalitaryzm. Wolna wola to jest złudzenie. Człowiek jest biologiczną maszyną. Chce produkować mięso poprzez podział komórek. Seks ma służyć przyjemności, a rodzenie dzieci przykrym obowiązkiem. Pozamaciczny rozwój płodu i fabryki dzieci modyfikowanych genetycznie to nadzieja ludzkości. Na szczęście natura na takie eksperymenty jak na razie, nie pozwala. Wszystkie religie uznaje za fikcje (wirtualne gry, w których miliony ludzi stara się zdobywać punkty) – mity, które umożliwiały interpretowanie świata i rozwijanie współpracy w dużych grupach. Formułuje w kontekście zjawiska postprawdy porównanie kłamstw Putina z wiarą chrześcijan w Biblię i muzułmanów w Koran. Harari jest weganinem, a decyzję o zaprzestaniu spożywania mięsa i innych produktów odzwierzęcych podjął, pracując nad swoimi książkami. Twierdzi, że miłość do osoby tej samej płci nie jest ani zła, ani tym bardziej sprzeczna z prawem natury. Tłumaczy, że „Nie istnieje nic, co można określić jako zachowanie sprzeczne z naturą. Jeśli coś istnieje, z definicji jest zgodne z naturą. Ludzie nie są w stanie swoim zachowaniem złamać praw natury. Prawa natury to nie przepisy ruchu drogowego”. Ludziom łatwiej byłoby zrozumieć tę różnicę, gdyby – jak później dodaje – rozumienie praw natury mniej było zanurzone w dyskursie teologicznym i prawniczym, a bardziej w biologii. Jest mężem Itzika Yahava, producenta teatralnego. Harari i Yahav ślub wzięli w Kanadzie, a w Izraelu funkcjonują jako związek partnerski. Tamtejsze prawo dopuszcza bowiem jedynie śluby religijne (niezależnie, czy chodzi o pary jedno- czy różnopłciowe).
Kardynał Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, w listopadzie 2017 roku, omawiając problem transhumanizmu, stwierdził: Ludzkość ponownie staje dziś wobec pokusy grzechu pierworodnego, chce być jak Bóg, czuje się uprawniona do stworzenia nowego człowieka, ingerowania w ludzką naturę. Wskazał również, że wytworzenie robotów dysponujących sztuczną inteligencją może pomóc w wielu dziedzinach, ale jednocześnie powstanie sztucznej inteligencji to ważny „przeskok antropologiczny”. Należy podjąć nad nią refleksję, ponieważ nie można uciec od problemów odpowiedzialności, wolności, winy, jak również pojęcia duszy ludzkiej. Zatem stanowisko Magisterium Kościoła jest jasne – rozumny namysł nad problematyką transhumanizmu jest potrzebny już teraz.
Zdaniem transhumanistów charakterystyczne dla człowieka jest to, że cały czas starał się poprawić swoją kondycję, przekraczał to, co typowo ludzkie, czemu zawdzięczamy rozwój cywilizacji i kultury. Wyróżnikiem transhumanizmu w XX i XXI wieku jest traktowanie kondycji człowieka głównie w kategoriach biologicznych, psychofizycznych. Transhumaniści postrzegają biologiczne uwarunkowania człowieka jako wewnętrzne otoczenie, które może być zobiektywizowane, uprzedmiotowione i tak samo kształtowane, jak zewnętrzne otoczenie, w którym człowiek żyje. Prowadzi to – zdaniem niemieckiego filozofa Jürgena Habermasa – do technicyzacji, optymalizacji i instrumentalizacji ludzkiej egzystencji, co zmienia ludzką samoświadomość oraz strukturę doświadczeń moralnych i jest niebezpiecznym zjawiskiem. Pojawia się pytanie, w jaki sposób mamy poprawiać swoją kondycję psychofizyczną oraz kto jest podmiotem tej zmiany. Transhumaniści najczęściej przyjmują perspektywę nie jednostkową, ale populacyjną bądź gatunkową, co kojarzy się z eugeniką (ulepszaniem gatunku), którą zwolennicy transhumanzimu otwarcie promują.
Czym jest transhumanizm? https://youtu.be/u2IWJYN9Svk. Ciekawe komentarze pod filmem.
Transhumanizm i wieża Babel: https://youtu.be/Lk7Si0EV8JY. Ciekawe komentarze pod filmem. C.d.n.
Ostatnio zmieniony 02 wrz 2022, 12:36 przez letnik, łącznie zmieniany 1 raz.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 30 sie 2022, 21:19

C.d. Transhumanizm nowa religia? Wiele pomysłów transhumanistów zalicza się do kategorii fantastyki naukowej, dlatego że ich realizacja nie jest obecnie możliwa (np. ulepszanie genetyczne potomstwa). Natomiast nie jest powiedziane, że nie będzie możliwa w przyszłości. Co więcej, z punktu widzenia filozoficznego, nawet jeśli coś nie jest możliwe, to nie oznacza, że nie warto się zastanawiać, czy coś powinno lub nie powinno być zrealizowane i w jakim kierunku miałoby to zmierzać.
W klasycznych dyskusjach filozoficznych natura ludzka jest często rozumiana normatywnie – to ona określa, co jest dla człowieka dobre, a co złe. W konsekwencji można zastanawiać się, jak najpełniej zrealizować ludzką naturę tak, aby człowiek mógł osiągnąć właściwą dla niego doskonałość. Jednak transhumaniści tracą punkt odniesienia, rezygnując z pojęcia natury. Bez niego trudno przecież wartościować zmiany dotyczące ludzkiej kondycji. W podejściu transhumanistów istnieje wewnętrzna sprzeczność. Z jednej strony odrzucają wszelkie normatywne kryteria oceny, z drugiej przyjmują utylitarne kryteria ludzkiej egzystencji, zgodnie z którymi jakość życia mierzona jest takimi wyznacznikami, jak zdrowie, zdolności poznawcze itp. Rozumowanie transhumanistów jest następujące: właściwości, które ma człowiek, są dynamiczne, nie można wskazać stałych cech natury człowieka. Stanowią one ewolucyjny rezultat dostosowywania się człowieka do warunków, w jakich żyje. Zważywszy, że warunki, w których istoty ludzkie wyewoluowały tysiące lat temu, należą już do przeszłości, bo obecnie człowiek żyje w środowisku stworzonym przez niego samego, to cechy te powinny również zostać zmodyfikowane. Zwolennicy tego nurtu przyjmują utylitarne kryterium tych modyfikacji, zależne od tego, jakie właściwości w danych warunkach najlepiej się przydają. Na przykład w cywilizowanych społeczeństwach zdolności poznawcze są przydatne. Dlatego należy je wzmocnić, czy to na poziomie przedurodzeniowym poprzez manipulację genetyczną, czy po urodzeniu za pomocą farmakologii.
Myślenie transhumanistów jest kwintesencją myślenia oświeceniowego. Jest to wizja, w której człowiek kontroluje wszystko dookoła, naturę, a także siebie – własne życie i zdrowie. Wizja ta ma w pewnym sensie charakter quasi-religijny, gdyż opiera się na dogmatach darwinizmu i przekonaniu, że obowiązkiem człowieka jest wzięcie ewolucji we własne ręce, o czym pisał choćby Julian Huxley, jeden z pierwszych propagatorów transhumanizmu, który wprost nazywał ten nurt nową formą wiary.
Przeciwko transhumanistom występują biokonserwatyści. Biokonserwatyści nie są przeciwnikami postępu biotechnologicznego, jak czasem mylnie się ich postrzega. Jest to grupa myślicieli, którzy wywodzą się z bardzo różnych tradycji filozoficznych, ale są sceptyczni wobec założeń transhumanizmu. Powołują się na przykład na argument dotyczący normatywnego statusu człowieka – jego przyrodzonej godności. George J. Annas, prawnik, postulował przyjęcie globalnej konwencji zakazującej interwencji w genom człowieka, wprowadzających dziedziczne zmiany genetyczne. Po pierwsze, nie znamy konsekwencji tych zmian, a po drugie, ludzkie dziedzictwo genetyczne ma status normatywny i nie powinno podlegać arbitralnym zmianom, które przekażemy następnym pokoleniom. Transhumaniści odpowiadają na to, że dziedzictwo genetyczne człowieka jest dynamiczne i stale się zmienia, więc dlaczego człowiek sam nie miałby go zmieniać? Zwolennicy konwencji o zachowaniu dziedzictwa genetycznego z kolei odpowiadają, że owszem, zmiany mogą być dynamiczne, co nie znaczy, że mają o tym decydować jacyś konkretni ludzie. Jeśli bowiem zgodzimy się, by ludzie o takich zmianach decydowali, pojawi się pytanie – jacy to mają być ludzie i jakie zmiany? Skąd możemy wiedzieć, jakie zmiany będą dobre w przyszłości i czy mamy prawo decydować o tym za naszych potomków?
Główny podział metod ulepszania człowieka to podział na ulepszanie przed urodzeniem i po urodzeniu. Metody ulepszania po urodzeniu są już znane od dawna. Zalicza się do nich tradycyjne metody takie jak wychowanie, socjalizacja, a także środki farmakologiczne czy operacje chirurgiczne. Metody ulepszania przed urodzeniem są przeprowadzane głównie za pomocą ingerencji genetycznych i selekcji embrionów. Ulepszanie po urodzeniu nie jest specjalnie problematyczne etycznie pod warunkiem, że ulepszana osoba tej zmiany pragnie. Nawet gdy nie uważamy, by określona metoda ulepszania była najlepsza (np. nadmierne stosowanie farmakologii w celu stymulowania pracy mózgu), uznajemy najczęściej, że dorosłe osoby w pełni władz umysłowych mają prawo same o sobie decydować (choć i w tym przypadku przyjmuje się pewne ograniczenia związane z bezpieczeństwem zdrowia ludzkiego).
Przedmiotem krytyki biokonserwatystów jest ulepszanie przed urodzeniem, które budzi silne i uzasadnione obiekcje. W tym przypadku nie mówimy o konkretnej osobie, tylko o abstrakcyjnie pojmowanym potomstwie, które ma być lepsze. Pojawia się pytanie: według kogo ma być lepsze? Nie według siebie, ale według tych, którzy o tym decydują, czyli rodziców, społeczeństwa lub państwa. W tym momencie traktuje się dziecko w sposób instrumentalny, bo ma ono być lepsze w taki sposób, w jaki zażyczą sobie tego inni. Mamy tutaj do czynienia z zasadniczą różnicą pomiędzy stwarzaniem a wychowywaniem. Wychowanie zakłada, że traktujemy dziecko w sposób podmiotowy, jako autonomiczną istotę, które może się ustosunkować do tego, co się z nim w procesie wychowawczym dzieje. Z kolei przed urodzeniem mamy do czynienia z sytuacją, w której dziecko jest traktowane przedmiotowo, co Habermas określa jako stwarzanie.
Jürgen Habermas (ur. 18 czerwca 1929 w Düsseldorfie) – niemiecki filozof, socjolog i publicysta polityczny. Współcześnie najbardziej znany przedstawiciel teorii krytycznej.
Decydując o selekcji potomstwa, a w przyszłości może i o jego genetycznym ulepszaniu, rodzice pozostają ze swym potomstwem w relacji podobnej do tej, jaka zachodzi między twórcą a jego tworem. Jest to argumentacja kluczowa dla podważania idei transhumanizmu.
Argumentacja Habermasa była atakowana przez liberałów, na przykład przez Ronalda Dworkina (1931 - 2013 r., amerykański filozof prawa i filozof polityki, krytyk pozytywizmu prawniczego). Liberałowie argumentują, że modyfikacje przed urodzeniem nie są ograniczeniem wolności, ponieważ nikt z nas nie ma wpływu na to, jakie posiada geny, więc różnica czy zdecyduje przypadek, czy jakaś osoba jest pozorna. Habermas twierdzi jednak, że ta różnica jak najbardziej istnieje. Inaczej podchodzimy do wydarzeń, które są dziełem przypadku, a w inny sposób traktujemy sytuacje, które są wynikiem decyzji konkretnej osoby. Habermas odwołuje się tu do pojęcia wolności, które stanowi jedną z kluczowych wartości naszej kultury, co nie do końca jest rozumiane przez transhumanistów, bo przyjmują oni całkowicie odmienne założenia antropologiczne.
Ich myślenie o człowieku wywodzi się z antropologii Darwinowskiej (naturalistycznej), a Habermasa z antropologii Kantowskiej (antynaturalistycznej). Dla Habermasa przeżywanie własnej wolności jest ściśle związane z jej odniesieniem do czegoś, co nie podlega rozporządzeniu woli innych ludzi – przygodnego aktu zapłodnienia, który generuje nieprzewidywalną kombinację genetyczną powstałego w ten sposób organizmu. Fakt tak rozumianych narodzin daje nam poczucie autonomicznego istnienia, poprzedzającego nacisk socjalizacji, co umożliwia odniesienie się do niej i przez to rozumienie siebie jako autora swego życia. Jeśli zamiast być narodzonym, człowiek byłby tworzonym, jego poczucie autonomii byłoby zagrożone. Ingerencje genetyczne zacierają bowiem granicę między osobami a rzeczami. Zakłócają w ten sposób relacje międzyosobowe, wolnych i równych istot, tworząc nowe zależności społeczne i prowadząc do autoinstrumentalizacji gatunku. Innymi słowy, swobodne rozporządzanie ludzkim życiem w celach selekcji jego cech prowadzi do naruszenia godności człowieka – podstawy moralnej równości ludzi. Ten pogląd wydaje się trafny i zgodny z tradycją judeochrześcijańską, która wyklucza wartościowanie ludzkiego życia z uwagi na jego cechy, właściwości genetyczne czy stan zdrowia.
Transhumanizm - najgroźniejsza ideologia XXI wieku? https://youtu.be/dWkwPkvk8zY. Ciekawe komentarze pod filmem.
Jak zmieni nas technologia? https://youtu.be/5FTEtJynImY. Ciekawe komentarze pod filmem. C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 30 sie 2022, 21:32

C.d. Transhumanizm nowa religia? W antropologii transhumanistów nie ma miejsca na ludzką wolność ani godność. Człowiek jest tu bowiem postrzegany jako byt uwarunkowany zarówno biologicznie, jak i społecznie, a wolna wola jest jedynie złudzeniem i wymysłem filozofów. Godność człowieka zaś odrzucana jako nieuprawniony szowinizm gatunkowy.
Czy w przyszłości w związku z rozwojem technologii dojdziemy do takiego punktu, w którym projektowanie dzieci będzie w pewnym sensie koniecznością, ponieważ niezdecydowanie się na modyfikację również będzie oznaczać decyzję co do posiadanych przez dziecko cech? Zdarzały się już sytuacje, w których niesłyszący rodzice nie decydowali się na wszczepianie implantów ślimakowych swoim również niesłyszącym dzieciom, ponieważ przez to nie mogłyby one uczestniczyć w unikalnej kulturze stworzonej przez społeczność ludzi pozbawionych słuchu. W takiej sytuacji argumentacja z wolności i godności się rozmywa, ponieważ zarówno ingerencja, jak i jej brak jest czymś, co stanowi decyzję determinującą cechy potomstwa. Nie mamy tutaj jednak do czynienia z ulepszaniem abstrakcyjnie pojmowanego potomstwa, ale z leczeniem pewnych wad wrodzonych u konkretnego dziecka, które na takiej terapii mogłoby skorzystać. Decyzja rodziców, by ich dziecko nie słyszało, krzywdzi je i dlatego oburza ludzi, stawiając nas przed pytaniem o granice władzy rodzicielskiej. Były też inne przypadki w USA i Anglii osób niesłyszących oraz karłowatych, które chciały, aby ich dzieci urodziły się z taką samą niepełnosprawnością jak oni, ponieważ uważali, że jest to istotna część ich tożsamości, dzięki której będą lepiej mogli porozumieć się ze swoimi dziećmi. Do realizacji tego celu wykorzystywali więc techniki wspomaganej prokreacji i testy genetyczne (odpowiedni dobór gamet lub odpowiednia selekcja embrionów), które pierwotnie powstały po to, aby dzieci z wadami genetycznymi się nie rodziły. Takie decyzje są krytykowane i określane jako dysgeniczne w przeciwieństwie do eugenicznych. Różnica pomiędzy tymi sytuacjami polega jednak na tym, że w przypadku rodziców odmawiających dziecku leczenia mamy konkretne dziecko, które w wyniku tej decyzji ucierpi. W wyniku decyzji, by za pomocą technik prokreacji wspomaganej urodzić celowo dziecko niepełnosprawne, nie krzywdzi konkretnego dziecka, ale wydaje się nie mniej kontrowersyjne, bo intencje są podobne – chodzi nie o dobro dziecka, ale o zaspokojenie preferencji rodziców, by mieć dziecko z określonymi cechami, w tym wypadku z określoną niepełnosprawnością.
W przyszłości nie uniknie się pewnych genetycznych ingerencji. Jeśli jednak będą one miały na celu usunięcie wad genetycznych, a nie usunięcie obarczonych wadami zarodków, to nie muszą być kontrowersyjne moralnie. Możemy sobie wyobrazić, że dzięki metodzie edycji genomu – CRISPR/Cas9 – będzie możliwe w przyszłości leczenie na poziomie życia płodowego różnych wad genetycznych. Będzie to przeniesienie tradycyjnej terapii na poziom przedurodzeniowy.
Innym problemem jest możliwość wykorzystywania takich narzędzi jak edycja genomu czy selekcja genetyczna do celów pozamedycznych. Wtedy nie mówimy już o leczeniu, ale wzmacnianiu cech pożądanych, na przykład wzrostu albo siły. To kolejny etap dyskusji dotyczący tego, czy takie ingerencje powinny być dopuszczalne do stosowania przez rodziców. Granica między medycznymi a pozamedycznymi ingerencjami jest płynna. Lista właściwości uwarunkowanych genetycznie, które są obecnie przedmiotem badań, jest długa. Wśród nich wymienia się np. genetycznie uwarunkowaną podatność na stres, skłonność do otyłości albo homoseksualizm. Tutaj pojawia się pytanie, czy to są choroby, czy też nie?
Wiadomo, że mutacja z punktu widzenia natury nie jest zjawiskiem negatywnym. Nie należy w związku z tym rozpatrywać jej w sensie moralnym, ale statystycznym. Jest to odstępstwo od tego, co jest statystycznie częstsze. Ciekawym przykładem mutacji genetycznej są także geniusze, którzy dzięki swej ponadprzeciętności popychali naszą cywilizację naprzód. Pojawia się pytanie, gdzie przebiega genetyczna granica między geniuszem a szaleńcem? I czy eliminując możliwość jednego, nie pozbawilibyśmy się drugiego. W tym tkwi ogromny błąd transhumanizmu, gdyż mówiąc o planie ulepszenia ludzkości, ich program wcielony w życie prowadziłby de facto do uśredniania ludzkiej populacji.
Chorobę można rozumieć jako posiadanie właściwości, które nie pozwalają nam funkcjonować w określonych warunkach. Są takie ograniczenia genetyczne, które sprawiają, że nie możemy funkcjonować w żadnych warunkach i mamy wtedy do czynienia z bardzo poważnymi wadami. Istnieje jednak bardzo dużo genetycznych właściwości, które można traktować jako odstępstwo od statystycznej średniej i ograniczeniem funkcjonowania w pewnych warunkach, ale to równie dobrze może znaczyć, że to warunki powinniśmy zmienić i przystosowywać do tych najmniej przystosowanych, a nie na odwrót.
Przykład ludzi z syndromem Downa dobrze ilustruje obłudę, jaka jest obecna w debacie bioetycznej. Przeprowadzono badania na temat poczucia szczęścia wśród osób z syndromem Downa i 90% ankietowanych opowiedziało, że czują się szczęśliwymi i zadowolonymi z życia. W takim razie to my mamy problem z takimi osobami, skoro nie chcielibyśmy, żeby się rodziły, a nie one same ze sobą. Tutaj zmiana powinna iść w innym kierunku niż to, co propagują transhumaniści.
Gdy będą takie możliwości terapia genowa dorosłych osób, w wyniku której pewne defekty rozwojowe nie będą mogły zaistnieć, to będą rodzili się zdrowi ludzie i to bez konieczności wywoływania poronienia lub leczenia wad na etapie rozwoju płodowego. Nie będzie to bezpośredni sposób ingerencji w reprodukcję ani nie będzie wpływu na cechy potomstwa. Bardziej przypominać to będzie tradycyjne metody dbania o kondycję zdrowotną ludzi i nie będzie budzić kontrowersji moralnych. Nie ma nic kontrowersyjnego moralnie w tym, by kobieta w ciąży odpowiednio się odżywiała czy zażywała kwas foliowy dla prawidłowego przebiegu ciąży i zdrowia dziecka.
Ingerencje genetyczne, mające bezpośredni wpływ na skutek prokreacji, które budzą wątpliwości etyczne, mają zgoła odmienny charakter. Obecnie wyróżnia się trzy metody ingerencji genetycznych, które służą kontroli skutku prokreacji: selekcję negatywną, selekcję pozytywną oraz inżynierię genetyczną. Selekcja negatywna może być stosowana przy zapłodnieniu pozaustrojowym oraz normalnej ciąży i polega na odrzuceniu na podstawie przeprowadzonych testów genetycznych zarodków bądź płodów, które nie spełniają określonych warunków genetycznych. Pozytywna selekcja genetyczna polega na wybraniu na podstawie przeprowadzonych testów genetycznych najlepszych zarodków, które spełniają określone warunki genetyczne i stosuje się ją tylko przy zapłodnieniu metodą in vitro. Inżynieria genetyczna, która pozostaje jeszcze w sferze badań, a nie praktyki klinicznej, polega na celowej i świadomej ingerencji w ludzki materiał genetyczny, w celu zmiany właściwości dziedzicznych. Wszystkie te metody wiążą się obecnie z założeniem niszczenia ludzkiego życia. Ponadto budzą one kontrowersje jako techniki reprodukcyjne z uwagi na ideę selektywnej, opartej na kryterium użyteczności, reprodukcji i jej wpływ na znaczenie relacji rodzic-dziecko oraz samej prokreacji.
W przypadkach ingerencji genetycznych w reprodukcję, w których nie dochodzi do niszczenia zarodków, nie mają zastosowania argumenty dotyczące ochrony ludzkiego życia, ale wciąż istotne są argumenty dotyczące instrumentalizacji relacji rodzic-dziecko oraz utylitarnego charakteru prokreacji rozumianej wyłącznie jako realizacji preferencji rodziców. Ciekawym przykładem selekcji ze względu na cechy fenotypowe człowieka, jest decydowanie o płci potomstwa. Obecnie istnieją metody – wprawdzie rzadko stosowane, ponieważ są bardzo kosztowne – za pomocą których można zdecydować o płci dziecka jeszcze przed zapłodnieniem. Poprzez selekcję spermy da się z 90-procentową skutecznością wybrać płeć, a następnie dokonać zapłodnienia pozaustrojowego. W większości światowych regulacji prawnych jest to zakazane, także w polskim prawie. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy płeć jest sprzężona z jakąś chorobą, jak w przypadku hemofilii. Pojawia się pytanie, dlaczego jest to zakazane, skoro nie mówimy o niszczeniu życia, a jedynie selekcji potomstwa ze względu na płeć? Może pojawić się ryzyko wystąpienia nierównowagi liczebności między płciami w danej populacji. Jest to argument trafny, ale niemający takiego samego zastosowania wszędzie. Rzeczywiście w krajach azjatyckich, takich jak Indie czy Chiny do takiej nierównowagi doszło, ale przy użyciu znacznie bardziej drastycznych metod, takich jak aborcja czy dzieciobójstwo. Natomiast w społeczeństwach zachodnich nie ma preferencji jednej płci nad drugą w skali masowej. Trudno sobie wyobrazić, żeby suma indywidualnych decyzji rodziców doprowadziła do przewagi chłopców nad dziewczynkami albo vice versa. Jednak sama decyzja o wyborze potomstwa ze względu na płeć lub o determinowaniu płci potomstwa jest moralnie wątpliwa, jak również promowanie takich postaw rodzicielskich przy użyciu technologii. Najtrafniejszą odpowiedź zasugerował Michael Sandel, pisząc, że sprzeciw wobec prokreacji selektywnej może budzić wpływ takich praktyk na rozumienie prokreacji i rodzicielstwa.
Michael Joseph Sandel (ur. 5 marca 1953) jest amerykańskim filozofem politycznym, profesorem teorii rządów. Sandel został uznany za „najbardziej wpływową zagraniczną postać roku 2011” (China Newsweek). Zdaniem filozofa relacja rodzic-dziecko powinna być relacją wzajemnego zaufania, opartą na afirmacji osoby powoływanej do życia, niezależnie od jej cech takich jak płeć czy właściwości genetycznych. Wyrazem tej afirmacji jest gotowość przyjęcia przez rodziców daru życia w sposób bezwarunkowy i otwarty na to, co nieoczekiwane.
Technologia nas zniszczy? https://youtu.be/uJYe_y2ZlI0. Ciekawe komentarze pod filmem.
1984 vs Nowy Wspaniały Świat. Jak rozpoznać dystopię? https://youtu.be/wXo_9giXtFM. Ciekawe komentarze pod filmem. C.d.n.
Ostatnio zmieniony 02 wrz 2022, 12:53 przez letnik, łącznie zmieniany 1 raz.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 30 sie 2022, 21:47

C.d. Transhumanizm nowa religia? Transhumanizm zajmuje się również biomedycznymi ulepszeniami moralnymi. Jaka jest w transhumanizmie wizja etyki, według której moglibyśmy określić, co jest lepsze, a co gorsze?
To szalenie kontrowersyjna idea, promowana przez takich transhumanistów jak na przykład Julian Savulescu.
Julian Savulescu (ur. 22 grudnia 1963 w Sydney) – australijski filozof i bioetyk rumuńskiego pochodzenia. Wychodzi on z założeń psychologii ewolucyjnej, a dokładniej traktuje moralność jako adaptację ewolucyjną, polegającą na zdolności do empatii, altruizmu i współpracy. Natomiast to, co nie służy współpracy, na przykład zachowania egoistyczne i agresywne, jest niemoralne. Tak rozumiana moralność jest uważana za wrodzoną i przekazywaną genetycznie przez rodziców. Psychologia ewolucyjna opiera swe twierdzenia na badaniach empirycznych, przeprowadzanych z udziałem małych dzieci, jak również innych wyżej rozwiniętych zwierząt, które wykazują wrodzone zdolności do współpracy i ograniczonych form altruizmu. Oczywiście same badania empiryczne nie mogą udowodnić istnienie czegoś takiego jak moralność u zwierząt, a jedynie mogą wykazać istnienie pewnych skłonności i predyspozycji do zachowań, które my interpretujemy jako społecznie pożądane i nazywamy moralnymi. Psychologowie ewolucyjni odwołują się często do tego typu badań, by podważyć rolę wychowawczą rodziny i społeczeństwa w próbie kształtowania człowieka. Jeśli założyć, że rodzimy się z określonym usposobieniem „moralnym” lub „niemoralnym”, to wówczas łatwo dojdziemy do wniosku, że wpływ na odpowiednie ukształtowanie człowieka ma sens na poziomie genetycznym, dokonanym przed urodzeniem. Zwolennicy genetycznego ulepszania postulują ingerencje genetyczne, gwarantujące pewien minimalny stopień zdolności do współpracy i funkcjonowania w społeczeństwie.
Na pytanie, z jaką etyką mamy tu do czynienia można powiedzieć, że wizja moralności przyjmowana przez transhumanistów jest radykalnie naturalistyczna. Człowiek w takim myśleniu to wyłącznie istota uwarunkowana zarówno przez swoją biologię, jak i społeczeństwo. Skoro natura opiera się na przypadku, to należy ich zdaniem poddać ją kontroli i dopuścić ingerencję w ludzką prokreację, by ów przypadek ograniczyć. Taka wizja moralności jest dla wielu ludzi całkowicie nie do przyjęcia. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w niej miejsca na wolność, która jest podstawą moralności. W tradycyjnym sposobie myślenia moralność to zdolność do rozróżniania pomiędzy dobrem i złem oraz wolność do wybrania dobra. Rezygnując z tego, rezygnujemy z moralności.
Gdy ktoś, będąc bandytą i zwyrodnialcem, po przejściu eksperymentalnej terapii nie może czynić zła, bo czuje fizyczny ból, kiedy próbuje to robić, ale jego moralność się nie zmienia, wciąż chciałby robić złe rzeczy, tylko nie ma już takiej fizycznej możliwości. Czy taki człowiek będzie szczęśliwy i zadowolony z ludzkiej ingerencji genetycznej?
Cała idea transhumanistyczna opiera się na podobnej wizji człowieka. Jest to traktowanie istoty ludzkiej jako przedmiotu natury, biologii i uwarunkowań społecznych, a nie podmiotu decydującego o sobie. Wynika to z błędnego redukcjonistycznego postrzegania natury ludzkiej, którą da się sprowadzić do czynników biologicznych zachodzących w organizmie człowieka i definiowanych za pomocą praw fizyki. Cały właśnie problem w tym, że nie da się zredukować treści ludzkiej świadomości do przekazu neuronów w mózgu, ani zrozumieć świadomości za pomocą teorii ewolucji. To samo dotyczy próby wyjaśniania moralności na poziomie genetycznym, co jest całkowitym nieporozumieniem, wynikającym z błędnego rozumienia tego, czym jest moralność.
Koncepcje transhumanistów wydają się wpisywać w spór pomiędzy kantyzmem a arystotelizmem o wolność. W tradycji kantowskiej moralność jest podporządkowaniem się pewnej regule niezależnie od nieracjonalnych odczuć, jakie możemy wobec niej żywić. W etyce Arystotelesa ten komponent wyboru i wolności jest mniej widoczny, gdyż postępowanie moralne polega na realizowaniu dyspozycji, co może mieć w pewnym stopniu automatyczny charakter. Może więc transhumaniści opierają się po prostu na innej tradycji etycznej, która nie akcentuje w tak mocny sposób autonomii i wolności, a mówi bardziej o realizowaniu pewnej doskonałości?
Arystoteles ma niewątpliwie rację, zwracając uwagę na kluczową rolę charakteru człowieka w moralności. Człowiekiem prawym nie jest ten, który musi nieustannie zastanawiać się, jak postępować, by postąpić dobrze, ale raczej ten, u którego zdolność do czynienia dobra jest trwałą dyspozycją. Niemniej w Etyce Nikomachejskiej Arystoteles mówi, że charakter moralny nie jest wyłącznie czymś wrodzonym, ale kształtuje się również pod wpływem doświadczenia. W Etyce Nikomachejskiej czytamy, że ważna w postępowaniu moralnym jest także świadomość takiego postępowania jako moralnie słusznego. On nie tylko działa zgodnie z cnotą, ale także ze względu na cnotę, np. prawdomówności.
W przypadku transhumanizmu ten komponent zupełnie zanika, bo istotny jest jedynie skutek działania. W podejściu transhumanistów prawdomówność jest czymś, co się ludziom przydarza na takiej samej zasadzie, na jakiej niektórym ludziom czerwienieją uszy, gdy się czegoś wstydzą. Odraza do postępowania niemoralnego (np. fizycznej przemocy) jest na gruncie transhumanizmu rozpatrywana w kategoriach reakcji podobnych do odrazy, jaką niektórzy odczuwają na widok pająków. Reakcje te są rozpatrywane jako adaptacje ewolucyjne, które sprzyjają przetrwaniu społeczeństwa. Arystoteles nigdy by tak nie pomyślał!
Często tęsknota za kimś bliskim albo lęk przed jego odejściem jest tym, co przyciąga ludzi do transhumanizmu. Człowiek nie chce umierać i nie chce tracić tych, których kocha. Lęk przed śmiercią i stratą jest wbudowany w systemy religijne i oswajany obietnicą „życia po życiu” i spotkania w zaświatach. Niełatwo jest się z nim rozstać, podobnie jak z bólem po stracie, który być może już wkrótce pomoże uleczyć korporacja, oferując cyfrowe „wskrzeszenie”. Może nie będzie to oferta dla wszystkich, ale wielu uwiedzie możliwość rozmowy z pośmiertnym awatarem (cyfrowym reprezentantem) ukochanej osoby. Idąc na grób osoby najbliższej, będzie można z nim porozmawiać na różne tematy dzięki sztucznej inteligencji. Głos za światów będzie identyczny, jaki używała osoba najbliższa. Nie wykluczone, że również zobaczymy na telefonie obraz osoby z nami rozmawiającej. Na pytanie, jak ci tam jest, otrzymamy pozytywną odpowiedź. Digital natives (cyfrowi tubylcy) będą kiedyś digital immortals (cyfrowymi nieśmiertelnymi), ale jedyna nieśmiertelność, jaka nas czeka, to nieśmiertelność naszego wizerunku i korporacji, która nam go zapewni.
Ważnym celem transhumanizmu jest totalne oddzielenie współżycia płciowego od płodzenia dzieci. Kobieta prócz pracy zawodowej musi skupić się na ciąży, macierzyństwie i wiecznym realizowaniu estetycznych standardów będących wytworem patriarchalnej kultury. Należy umożliwić sztuczne sposoby rozmnażania się; wtedy możliwa będzie prawdziwa emancypacja kobiet. Dla wielu kobiet, które po urlopie macierzyńskim wracają do wysoce konkurencyjnego środowiska pracy i przeżywają ogromny stres, idea ta może z czasem stać się pociągająca. Macierzyństwo w kapitalizmie dla niektórych zaczyna stawać się „ryzykiem”, a realizacja tego pragnienia przenosi się w obszar „zarządzania ryzykiem”, jak w przypadku kobiet, które korzystają z surogacji. Dlatego wielką nadzieję na rozwiązanie tego problemu jest stworzenie technologii umożliwiającej pozamaciczny wzrost płodu. Takie rozwiązania pasjonują młode pokolenia, ponieważ wydaje się im, że wspierają ruch na rzecz praw człowieka. W rzeczywistości kultywuje się grunt pod normalizację dysocjacji ciała poprzez oderwanie nas od naszych korzeni, od seksu między kobietą a mężczyzną. Ważnym celem jest likwidacja płci, bo płeć i ciało powoduje brak równouprawnienia. Będzie duży problem z ciałem, ale można go tak modyfikować, aby nie stanowiło źródła kompleksów.
W wysoko rozwiniętej kulturze technologicznej płeć będzie nieistotna. Roboty niczym nieróżniące się od człowieka (tworzywo perfekcyjnie imitujące ciało, odpowiednia temperatura ciała, odpowiednie płyny w narządach płciowych), w pełni zastąpią partnerów seksualnych. Każdy będzie bez problemu mógł współżyć z robotem kobietą lub mężczyzną bez pytania o zgodę i narażania się na oskarżenia o gwałt. Będzie mógł zmieniać partnerki i partnerów do woli, nie popełniając grzechu. Roboty kobiece będą wydawać dźwięki informujące o przeżywanych rozkoszach, a męskie roboty będą mieć erekcję na zawołanie (dosłownie). Transhumaniści mają nadzieje na szybką likwidację płci również wśród robotów. Pojawi się robot uniwersalny „full service”. Zniknie zazdrość między kochankami, bo roboty będą pozbawione tej emocji. Czy przygotuje się też ofertę dla pedofilów?
Aby zniewolić ciało i umysł, niepotrzebny jest żaden implant, czy nanochip – wystarczy rozbudowany system techniczny, którego staniemy się częścią; to on może sprawić, że uwierzytelniając w sieci swoje człowieczeństwo, zaznaczając okienko „Nie jestem robotem”, któregoś dnia przestaniemy być tego tacy pewni.
Transhumaniści uważają, że wolna wola nie istnieje. Jeżeli nie istnieje, to nie istnieje również wolność. Jeżeli nie istnieje wolność i wolna wola, to nie jesteśmy zdolni kierować swoją seksualnością. Gdy nie jesteśmy zdolni kierować swą seksualnością, to aby wpływać na prokreację, trzeba oddzielić seks od prokreacji. Seks ma być źródłem rozkoszy, a prokreacja ma zapewnić ciągłość gatunku ludzkiego. Prokreację da się kontrolować, więc problem z przeludnieniem Ziemi jest do rozwiązania. Kierując kobiety ku sobie i mężczyzn ku sobie uniknie się niekontrolowanego przyrostu naturalnego. Sztuczne zapłodnienie i rozwój pozamaciczny płodu (na razie w strefie marzeń) pozwoli na kontrolowanie liczby przyszłych pokoleń.
Czy nadchodzi Nowe Średniowiecze? https://youtu.be/7Q2ee8k76kg.
Tyrania bezpieczeństwa. Czy „Człowiek Demolka" przewidział teraźniejszość? https://youtu.be/m5AgCXO7KLk. C.d.n.
Kto będzie rządził światem? Nowa Zimna Wojna: https://youtu.be/QgCMA-kDQ5s.
Czy Chiny chcą zdobyć świat przez TikToka? https://youtu.be/LOEbZNMZrww.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 08 wrz 2022, 13:46

C.d. Seksualność według Freuda. Ponieważ seksualność napędza ludzkie zachowania, to musi również oddziaływać na naszą wolną wolę. Seksualność kształtuje się w okresie dziecięcym, więc rola rodziców w jej prawidłowym ukształtowaniu jest nie do przecenienia. Aby to przeanalizować, posłużymy się teorią Freuda, której wpływ na psychoanalizę do dziś pozostaje niezaprzeczalny. Co na temat seksualności człowieka pisał Zygmunt Freud (austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia, neurolog, twórca psychoanalizy) prawie 100 lat temu? Dla Freuda seksualność człowieka jest jednym z głównych źródeł energii życiowej, która napędza ludzkie zachowanie. Ta energia, której nadano imię libido, jest źródłem impulsów, które skłaniają nas do dążenia do pewnych krótkoterminowych celów, a jednocześnie zmuszają nas do tłumienia tych intencji, aby nie narażać się na niebezpieczeństwo lub nie wchodzić w konflikt z otoczeniem, w którym żyjemy. Tworzy to wiele sytuacji stresowych i lękowych zmuszając nas do ich neutralizacji. Energia witalna, która wyraża się poprzez seksualność, według Freuda jest obecna już od pierwszych tygodni naszego życia.
Rozwój nieświadomości. Jedną z podstawowych idei stojących za teorią rozwoju psychoseksualnego człowieka według Freuda, jest sposób, w jaki dziecko zarządza satysfakcją z energii życiowej (libido), jakie ona w dzieciństwie zostawia ślady w jego nieświadomości i jakie obszary tej nieświadomości uaktywnią się w jego dorosłym życiu. Sprawa jest skomplikowana i złożona, tak jak złożona jest psychika ludzka. Jeśli czynniki zewnętrzne w stosunku do dziecka sprawiają, że nie jest ono w stanie zaspokoić tych tendencji tak, jak by chciało (na przykład z powodu nagany ze strony rodziców), ta udręka przekłada się na fiksację związaną z ideami związanymi z konkretną strefą erogenną. Dlatego dla Freuda zarówno biologia, jak i wychowanie są zaangażowane w rozwój psychoseksualny człowieka. Pogląd Freuda, zgodnie z którym nieświadoma część nas samych ciągle nami manipuluje, a my nie jesteśmy w stanie zbyt wiele z tym zrobić, dotyczy również seksualności. Ten sposób myślenia doprowadził Freuda do stworzenia teorii rozwoju psychoseksualnego, jednej z najbardziej zapamiętanych w historii.
Etapy rozwoju i ich utrwalenia. Wszyscy znamy fiksację ludzi na posiadanie złota. Na jego widok dostają „małpiego rozumu”. Platyna jest droższa, a mimo to nie wywołuje takich emocji. Podejrzewa się, że zafiksowanie na złoto odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Jakieś traumatyczne wydarzenia wynikające z posiadania lub braku tego metalu, zaprogramowały w mózgach przodków taką reakcję. Fiksacje związane z widokiem pająków lub węży również zawdzięczamy przodkom (lęk przed zagrożeniem i utratą życia), jednak nie u wszystkich jednakowo się ujawniają. Lęk wysokości i klaustrofobia też są odczuciami niezależnymi od nas. Według Freuda w okresie rozwoju dziecka również mogą się pojawić fiksacje, które wpłyną na jego zachowania seksualne w okresie dorosłym. Taki lub inny rodzaj pojawiającej się fiksacji, zależy od etapu wzrostu dziecka. Na tej podstawie Freud sformułował teorię, która łączy seksualność z rozwojem nieświadomości. W pierwszych latach naszego życia przechodzimy przez różne etapy rozwoju związane z seksualnością i pojawiają się wtedy różne fiksacje i to, co się podczas nich dzieje, wpłynie na sposób, w jaki nieświadomość kondycjonuje osobę po osiągnięciu wieku dojrzałego. Każdy z etapów rozwoju psychoseksualnego wyznacza tempa, które definiują, jakiego rodzaju działania są niezbędne do ekspresji libido w satysfakcjonujący sposób i które mogą powodować konflikty, a które pozostają w nas nieświadomie.
Fazy napędowe rozwoju psychoseksualnego. Sposób, w jaki dana osoba się zachowuje, będzie zależał od tego, w jaki sposób stawiła czoła różnym etapom rozwoju psychoseksualnego i charakterystycznym wyzwaniom każdej fazy dziecięcego rozwoju. Freud traktował libido jako główny rodzaj energii, która porusza ludzi, tworzy wyzwania i konflikty w każdej fazie dojrzewania i ma mniej lub bardziej zawoalowany związek z ich doświadczeniami seksualnymi.
Zgodnie z teorią Freuda, etapy rozwoju psychoseksualnego i ich cechy są następujące:
1. Etap oralny. Zajmuje około pierwszych 18 miesięcy życia i pojawiają się w nim pierwsze próby zaspokojenia postulatów promowanych przez libido. Wówczas niemowlę poznaje i „pochłania" otaczający je świat ustami, tak jak pożywienie, które spożywa. Usta są głównym obszarem, w którym poszukuje się przyjemności ze spożywania pokarmu. Usta są również jednym z głównych obszarów ciała, jeśli chodzi o eksplorację środowiska i jego elementów, a to wyjaśniałoby skłonność maluchów do próbowania „gryzienia” wszystkiego, co jest pod ręką. Dziecko będzie ssać przedmioty, smoczek, kciuk lub język, aby zmniejszyć stres spowodowany brakiem uwagi, dlatego tak ważne jest, aby nie przerywać karmienia piersią. Jeśli niemowlętom ograniczy się używanie ust do zaspokojenia swoich potrzeb, może to spowodować blokadę, która spowoduje powstanie pewnych problemów w nieświadomości (np. uzależnienie od innych). Freud był zdania, że wśród osób, których rozwój zatrzymał się właśnie w fazie oralnej, częściej dochodzi do nałogowych czynności, takich jak picie, palenia albo nadmierne objadanie, gdyż osoby te szukają zaspokojenia właśnie w takich czynnościach. Osobowość oralną uosabia w życiu dorosłym m.in.: osoba łatwowierna lub sarkastyczna (nadmiernie krytyczna). Charakter oralny mogą charakteryzować następujące zachowania, występujące u starszych dzieci i osób dorosłych:
- postawa zależności, bierności, domaganie się protekcji, opieki i wsparcia;
- usta jako źródło przyjemności (ssanie, picie, jedzenie, całowanie);
- osoby przeżywające stres lub negatywne uczucia rozładowują napięcie poprzez jedzenie;
- optymizm i pewność siebie lub pesymizm i zaburzenia depresyjne;
- spełnianie się zawodowe w pracy monotonnej, mało atrakcyjnej dającej poczucie bezpieczeństwa;
- palenie papierosów, fajki, cygara – nieświadome i symboliczne przeżywane pragnienie ssania piersi matki;
- szczególne podniecenie w trakcie stosunku lub masturbacji oralnej;
- wybór zawodów o charakterze opiekuńczym typu przedszkolanka, nauczyciel, zakonnica;
- tendencja do wykorzystywania innych (agresja) w połączeniu z zawiścią;
- nadkompensacja (nadmierny rozwój) zachowań nad wyraz męskich i aktywnych (np. zmuszanie do kontaktów oralnych).
Niedosyt wrażeń związanych ze ssaniem w okresie niemowlęcym może się zafiksować i przejawiać w życiu dorosłym preferowaniem kontaktów oralnych. U mężczyzn może być przyczyną zachowań homoseksualnych.
2. Etap analny. Ten etap to okres od końca etapu oralnego do 3 roku życia. Jest uwięziony w fazie, w której dziecko zaczyna kontrolować zwieracz podczas defekacji. Dla Freuda ta aktywność wiąże się z przyjemnością i seksualnością. Mięśnie zwieraczy pracują również podczas orgazmu. Kontrola zwieraczy daje dziecku ogromną satysfakcję, ponieważ jest to jedna z pierwszych funkcji, która wymaga od niego świadomości swoich działań. Wówczas zaczyna kształtować się struktura osobowości określana jako ego. Wtedy dziecko zaczyna być świadome własnego istnienia oraz wymagań, jakie stawia przed nim otaczająca rzeczywistość. Nie może się załatwiać, kiedy chce. Freud był przekonany, że sposób, w jaki rodzice przyzwyczajają dziecko do korzystania z toalety, wpływa na jego późniejszy rozwój osobowości. Wszystkie przyszłe formy samokontroli i samoregulacji mają swoje źródło w fazie analnej. Najlepiej byłoby, gdyby rodzice zachęcali dzieci do regularnego chodzenia do toalety i chwalili je za to. Z perspektywy Freuda takie podejście, wspierające wysiłki dziecka w kontrolowaniu samego siebie, wzmacnia pozytywną samoocenę, a nawet może sprzyjać kreatywności. I odwrotnie, jeśli korzystanie z toalety jest wymuszane, może to wpłynąć na zachowanie dziecka, rozwijając u niego osobowość typu analityczno-retencyjnego (osobowość analna). Tacy dorośli są szczególnie uparci, skąpi, systematyczni i konkretni. Fiksacje związane z tą fazą rozwoju psychoseksualnego mają związek z akumulacją i wydawaniem, związane z duchem oszczędności i dyscypliną w pierwszym przypadku oraz z dezorganizacją i marnowaniem zasobów w drugim przypadku. W związku z tym osoby, których rozwój zatrzymał się w tym stadium albo przesadnie dbają o porządek i czystość, albo wręcz przeciwnie - są niechlujnymi brudasami.
W zależności od przebiegu fazy analnej cechami osobowości, które mogą się rozwinąć w tej fazie, są:
- oszczędność, skąpstwo i sknerstwo np. odmawianie sobie wielu rzeczy, na które można sobie pozwolić;
- porządek, rzetelność, punktualność;
- pedantyzm i sztywność (uznawanie każdej wypowiedzi za poważną, bez charakteru żartobliwego);
- upór;
- skłonność do perseweracji – zaburzenie psychiczne, polegające na powtarzaniu tych samych słów lub ruchów;
- kolekcjonowanie i przywiązanie do przedmiotów;
- nieustanna irytacja, brak dobrego nastroju, nieumiejętność cieszenia się życiem;
- zachowywanie dystansu i podejrzliwości wobec innych ludzi;
- impulsywność, agresja i sadyzm (społeczny i seksualny);
- wrogość i opryskliwość;
- tendencja do tyranii i dyktatury;
- gloryfikowanie systemu kar oraz dyscypliny;
- nieumiejętność spontanicznego działania;
- narcyzm;
- produktywność i twórczość np. artystyczna, rzeźbiarska;
- szlachetność, filantropia oraz umiejętność radzenia sobie w realnym życiu.
W dorosłym życiu może to się też objawiać nadmiernym preferowaniem seksu analnego (aktywnego lub biernego).
Objaśnienie Psychoanalizy Freuda: https://youtu.be/SE6K7uS9gq4.
Neurobiologia seksu – Biologia seksu i płciowości, Jerzy Vetulani: https://youtu.be/auP6EYQD27o. C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 08 wrz 2022, 14:07

C.d. Freud. 3 Etap falliczny. Ta instynktowna faza trwa od 3 do 6 roku życia, a związana z nim strefa erogenna to genitalia. W ten sposób głównym przyjemnym odczuciem jest oddawanie moczu i odczucia wynikające z pojawiających się nagle erekcji. W tym stadium wrażenia seksualne umiejscawiają się w łechtaczce u dziewcząt i w penisie u chłopców. Wówczas dzieci są świadome swojej seksualności i różnic pomiędzy dziećmi różnych płci. Jest to okres, kiedy fallus lub vagina jest źródłem przyjemności i nieprzyjemności. W tym okresie istotną rolę odgrywają wartości reprezentowane przez matkę (superego). Freud uważał, że większość dzieci rozumie naturę relacji seksualnych lepiej niż zakładają to ich rodzice. W tej fazie rodzi się ciekawość dotycząca organów płciowych, ponieważ dziecko okrywa nowe źródła przyjemności i nieprzyjemności. Dzieci zaczynają zauważać różnice między dziewczętami i chłopcami, zauważają różnice w budowie i kształcie ich genitaliów. Zauważają też różnice w zainteresowaniach, sposobach bycia i ubierania się. Ponadto Freud powiązał tę fazę z pojawieniem się „kompleksu Edypa”, w którym dzieci płci męskiej odczuwają pociąg do matki oraz zazdrość i lęk wobec ojca. Mit ten symbolizuje nieświadome pragnienie dziecka, by posiadać rodzica płci przeciwnej, a jednocześnie unikać rodzica tej samej płci. Chłopcy są wówczas dumni z posiadania penisa i czerpią z niego przyjemność. Natomiast w momencie, kiedy zobaczą nagą kobietę, ogarnia ich lęk i strach, gdyż są przekonani, iż jest to mężczyzna, któremu odcięto penisa, a winą za to obarczają własnego ojca. W ten sposób rodzi się tak zwany lęk kastracyjny, ponieważ chłopcy obawiają się, że ich może spotkać to samo. Pozytywne rozwiązanie tego lęku doprowadza do tego, że u chłopców z czasem zanika pożądanie do własnej matki, a ojcowie zyskują w oczach synów autonomię i moralność, z którymi synowie się identyfikują. W tej fazie kształtuje się kolejna struktura osobowości, czyli superego.
„Kompleks Edypa” jest treningiem walki o kobietę z przeciwnikiem, czyli ojcem. Jest to ważny trening męskości wyrabiający niechęć do własnej płci (ojca). Strach przed kastracją tą niechęć potęguje. Może to być nie do końca uświadamiany strach przed utratą męskości. Około piątego do siódmego roku życia kompleks Edypa i kompleks Elektry (dopiero później Carl Jung zaproponował kompleks Elektry jako żeński odpowiednik Edypa) stopniowo zanikają: chłopiec tłumi (wypiera ze świadomości) swoje pragnienia względem matki i zaczyna identyfikować się z ojcem (przejmuje jego męskie cechy). Nie ma to już nic wspólnego z zazdrością, a jest budowaniem swojej męskości przez identyfikację z ojcem. To samo dzieje się z dziewczynką, która eliminuje strach przed odwetem matki i skłonność płciową do ojca. Zaczyna identyfikować się z matką, odkrywając swą kobiecość. To są bardzo ważne doświadczenia pomagające prawidłowo zidentyfikować swe preferencje seksualne (zgodnie ze swą płcią biologiczną). Te odczucia starsze dzieci (po 6 - 7 roku życia) już nie pamiętają, ponieważ w tym okresie występuje przycinanie połączeń mózgowych i zatarcie pamięci. Jednak ślady pozostają w podświadomości.
Nierozwiązane problemy kompleksu Edypa były uważane przez Freuda za ważne źródło późniejszych zachowań neurotycznych, zwłaszcza tych związanych z impotencją i oziębłością. Impotencja i oziębłość do płci przeciwnej skłania do zachowań homoseksualnych. Matki samotnie wychowujące synów, pozbawiając ich przejścia przez fazę „kompleksu Edypa”, pozbawiają ich ważnego treningu męskości. Później ta słabsza część samotnie wychowywanych synów szuka męskości u innych kolegów, co może zostać przez nich wykorzystane. Ci bardziej męscy mogą uwodzić słabszych kolegów.
Za aktywności o charakterze seksualnym np. masturbację dziecko jest nagradzane lub karane. Nagroda w postaci uzyskanej przyjemności potęguje wrażenie, że seks jest ważniejszy niż inne aktywności. Brak wystarczającej przyjemności (np. z powodu towarzyszącemu stresowi) lub kara wywołuje poczucie winy i wrażenie niegodziwości. Równowaga pomiędzy nagrodą a karą umieszcza seks we właściwej perspektywie.
Freud nie był pewien, czy u dziewczynek występuje lęk kastracyjny. Sam przyznał, że trudno jest mu wytłumaczyć, w jaki sposób proces ten przebiega. Próbował rozwikłać to w ten sposób, że dziewczynki mogą czuć się gorsze z tego względu, że nie mają okazałego penisa, tylko małą i niepozorną łechtaczkę. Według Freuda w momencie, gdy dziewczynki odkrywają tę znaczącą różnicę w budowie chłopców, zaczynają czuć się gorzej, czują się pokrzywdzone i poniżone. Rodzi się u nich poczucie zazdrości o penisa, które trwa aż do osiągnięcia przez nie dorosłości. Dlatego właśnie u kobiet wykształcają się dwa silne pragnienia - posiadania penisa i oraz posiadania dziecka, które przez długi czas istnieją w sferze kobiecej nieświadomości i w stanie kateksji (wyobraźni), czyli związania energii psychicznej z wyobrażeniami, dzięki którym kobieta może przygotować się do czekającej ją wkrótce roli związanej z płcią. W innym przypadku, na przykład u kobiet neurotycznych rozwiązanie problemu zazdrości o penisa następuje poprzez usilne dążenie do osiągnięcia sukcesu. Jednak zdaniem Freuda niezależnie od tego, czy kompleks Edypa kobieta rozwiąże w pierwszy, czy w drugi sposób, jej moralne superego nigdy nie będzie tak silnie wykształcone, jak u mężczyzn.
Z ust Freuda padły legendarne już słowa, że anatomia jest przeznaczeniem. Słowa te oznaczają, że męskość i kobiecość, oraz wszystko, co idzie za tym rozróżnieniem w sensie psychicznym i biologicznym nie są przeciwieństwami, które się wykluczają, ale wręcz przeciwnie. Zdaniem Freuda nie znajdzie się u człowieka czystej męskości ani kobiecości w sensie biologicznym, ani psychologicznym. Przeciwnie, każda jednostka wykazuje mieszaninę cech charakterologicznych, właściwych jednej i drugiej płci. W związku z tym idea kobiecości i idea męskości nakładają się na siebie w każdym człowieku, niezależnie od jego płci biologicznej. W powiedzeniu o anatomii i przeznaczeniu nie chodzi więc o determinację biologiczną ról płciowych ani o warunkowanie genetyczne. Chodzi o coś, w czym Freud wyprzedził swoją epokę, o to, że w każdym człowieku jest mniejszy lub większy pierwiastek męskości i kobiecości. Dlatego właśnie według Freuda, dopóki kobiety nie będą miały penisa, zawsze będzie w ich nieświadomości, jakiś poziom zazdrości, podejrzliwości i lęku w stosunku do mężczyzn. Jest to po prostu przeznaczenie, które zostało nam narzucone przez własną anatomię.
Kiedy około piątego-szóstego roku życia rozwiązany zostaje kompleks Edypa, dochodzi do ostatecznego uformowania wzorca osobowościowego dziecka. Jednak w przypadku, gdy nie dochodzi do pomyślnego rozwiązania konfliktów tego okresu, fiksacje nie zostają rozwiązane, jak również poczucie winy w stosunku do osób własnej i przeciwnej płci, to ciążą one nad całym przyszłym życiem człowieka.
Typ osobowości fallicznej w życiu dorosłym charakteryzuje m.in.:
- ekshibicjonizmem,
- uzależnieniem od pornografii,
- ambicją i dumą, obsesją wielkości,
- agresywnością i nadmierną męskością, udowadnianiem swej potencji seksualnej (nie gardząc seksem analnym),
- ukrywaniem własnych fantazji seksualnych w obawie przed karą,
- zamiłowaniem do pędu i współzawodnictwa,
- przewrażliwieniem na tle seksualnym, mogące prowadzić do przygnębienia i depresji.
Kobieca osobowość w typie fallicznym to tak zwana „osobowość histeryczna”, w której relacje ze wszystkimi mężczyznami – na podstawie relacji z ojcem – nawiązywane i utrzymywane są przez flirt i zachowania uwodzicielskie, z jednoczesnym zaprzeczeniem seksualnej intencji tych zachowań. Kobiecie w typie histerycznym przypisuje się także dziecięcą naiwność i skłonność do idealizacji oraz romantyzowania.
4. Etap utajony (latencji). Od 6. i 7. roku życia do okresu dojrzewania libido dziecka jest kierowane na zewnątrz poprzez reorientację na aktywność społeczną. W tej fazie dziecko interesuje się różnymi zajęciami intelektualnymi, sportem i kontaktami towarzyskimi z rówieśnikami. Okres latencji można postrzegać jako czas przygotowania do dorosłości, który przypada na ostatnie stadium psychoseksualne. W osobowości dziecka pojawiają się takie struktury jak ego i superego. Są to podstawowe zasady teorii struktury osobowości Freuda, której zarys przedstawia się następująco.
1. Superego to system norm, wartości, innymi słowy – sumienie człowieka. Kształtuje się ona w interakcji dziecka z osobami znaczącymi, przede wszystkim z rodzicami.
2. Ego jest odpowiedzialne za bezpośredni kontakt ze światem zewnętrznym. Jest to postrzeganie, myślenie, uczenie się.
3. Id to impulsy, instynktowne, wrodzone i nieświadome dążenia.
W wieku 6-7 lat dziecko ma już ukształtowane wszystkie te cechy osobowości i warianty reakcji, którymi będzie się posługiwało przez całe życie. A w okresie utajenia następuje wyostrzenie i wzmocnienie jego poglądów, przekonań, światopoglądu. Freud traktował ten etap jako zamrożenie seksualnych eksperymentów dzieci ze względu na presje środowiska (kary i nagany) i traktował go jako bardziej zakamuflowany niż wcześniej. Pojawienie się skromności i wstydu związanego z seksualnością usypiało instynkt seksualny dzieci. W czasach Freuda tak właśnie było, ale obecnie etap utajony już utajonym nie jest. Dostęp do Internetu kusi i rozpala dziecięcą wyobraźnię. Dzieci atakowane ze wszystkich stron erotyzmem są pozbawiani skromności i wstydu. Słuchają wulgarnych piosenek, przeklinają i są świadkami śmiałych zachowań seksualnych starszych kolegów. Trudno w takich warunkach uśpić instynkt seksualny.
W tym okresie dochodzi również do tak zwanej amnezji dziecięcej, kiedy to dziecko nie jest w stanie przypomnieć sobie wydarzeń z pierwszych lat jego życia. Pojawia się wypieranie psychicznych doświadczeń i pobudzeń, które miały miejsce we wcześniejszych stadiach rozwoju. Późniejsze badania odkryły biologiczne przyczyny amnezji dziecięcej. W tym okresie następuje przycinanie połączeń między różnymi obszarami mózgu. W ten sposób powstaje dojrzalszy mózg, mniej różnorodny, za to szybciej i sprawniej działający i zużywający mniej energii. Jednak najbardziej traumatyczne wydarzenia z okresu dziecięcego mogą nie zostać usunięte.
5. Etap genitalny. Etap genitalny obejmuje okres od dojrzewania aż do śmierci. W tym etapie kształtowana jest postawa osoby wobec partnera oraz wybór strategii zachowań w relacjach seksualnych. Po zakończeniu umownie nazwanej fazy utajenia, która trwa do okresu dojrzewania, pojawiają się impulsy seksualne i wzmaga się agresywność (wzrasta produkcja testosteronu). Wzmaga się zainteresowanie płcią przeciwną (lub tą samą). Początek fazy genitalnej charakteryzuje się zmianami biochemicznymi i fizjologicznymi w organizmie. Wynikiem tych zmian jest zwiększone pobudzenie i aktywność seksualna charakterystyczna dla okresu dojrzewania. Dojrzewająca osobowość jest m.in. bardziej altruistyczna i zainteresowana światem, choć w dalszym ciągu przejawia silne impulsy egocentryzmu. W fazie genitalnej doświadczenia z poprzednich faz rozwoju psychoseksualnego podlegają integracji. W trakcie fazy genitalnej dochodzi do ponownego rozbudzenia edypalnych uczuć (przywiązania do matki) i impulsów seksualnych; pojawiają się praktyki masturbacyjne. Źródłem energii (przyjemności – nieprzyjemności) jest płeć przeciwna. Doświadczanie fazy genitalnej, skutkuje kryzysem tożsamości płciowej z charakterystycznym dążeniem do niezależności w połączeniu z agresywnym lub wycofującym się zachowaniem. Jednostka w fazie genitalnej jest w stanie wchodzić w pełne relacje seksualne z osobami płci przeciwnej lub tej samej, a zachowania podczas aktu koncentrują się na genitaliach, tracąc cechy perwersji (zboczenia). Dochodzi także do ujawnienia się nierozwiązanych problemów z poprzednich faz objawiającymi się sprzecznymi zachowaniami.
Osobowość genitalna oznacza w pełni dojrzałą strukturę, pozbawioną seksualnych fiksacji i regresji. Podstawowym celem fazy genitalnej jest zamiana narcyzmu w miłość altruistyczną, a także powiązanie seksualności z reprodukcją.
Charakter genitalny jest idealnym typem osobowości w teorii psychoanalitycznej. Jest to osoba dojrzała i odpowiedzialna w relacjach społecznych i seksualnych. Freud był przekonany, że aby ukształtował się idealny charakter genitalny, osoba musi wziąć aktywny udział w rozwiązywaniu problemów życiowych, porzucając bierność wczesnego dzieciństwa, kiedy to miłość, bezpieczeństwo, komfort fizyczny (w zasadzie wszystkie formy satysfakcji) były łatwo dawane i nie żądano niczego w zamian. Następuje skierowanie energii seksualnej, dotychczas umiejscowionej w genitaliach, w stronę stosunków płciowych. Oczywiście nie każdy człowiek osiąga pełnię dojrzałości. Przeszkodą w jej osiągnięciu mogą być na przykład mechanizmy obronne generowane przez ego lub zmiany w instynktownej energii.
Badanie etapów rozwoju człowieka jest ciągle mało doskonałe, ponieważ nie ma wystarczających narzędzi do takich badań. Te badania muszą się opierać na wywiadach i doświadczeniach życiowych badanych osób. Każdy człowiek jest inny (ma niepowtarzalny kod genetyczny), ma różne doświadczenia, ma różne środowiska i inaczej reaguje na bodźce zewnętrzne. Dlatego to są tylko teorie nie zawsze uczciwe, których prawdziwość można skonfrontować z naszym doświadczeniem życiowym, pamiętając o naszej dziecięcej amnezji.
Znając dotychczasową dostępną wiedzę na temat kształtowania się psychiki człowieka, można pomóc dziecku w nauce panowania nad wewnętrznymi impulsami i wyrabianiem silnej woli. Tym, co naprawdę wychowuje nasze dzieci, jest to, co robimy, jak się zachowujemy i kim jesteśmy. Wyzbycie się koncentracji na tym, jakim rodzicem jesteśmy dla swoich dzieci, a raczej skupieniu uwagi na tym, jaka wymiana następuje między nami. Wymiana energii, darów, siły, wszystkiego, co naturalnie przepływa w życiowych doświadczeniach między rodzicem a dzieckiem. Musimy nauczyć się panować nad swoim egoizmem, który wyraża się w jednostronnej koncentracji na pytaniu, czy jesteśmy dobrymi rodzicami. Zamiast tego powinniśmy uświadomić sobie, że dorośli i dzieci wzajemnie obdarowują się w życiu. Niebezpiecznie jest robić z dziecka „projekt". Jest to równoznaczne z negacją jego indywidualności i godności. Wielu rodziców tak czyni, ponieważ zależy im na zapewnieniu mu lepszego dzieciństwa niż to, które sami mieli. To piękny cel, ale niejednokrotnie powoduje, że tracimy z oczu potrzeby, granice i cele naszego dziecka. Indywidualizm dziecka, jego podmiotowość to wciąż coś, czego społecznie nie umiemy uznać w całości. Wciąż pokutuje przekonanie, że dziecko, jest „niepełne" w prawie do podejmowania decyzji, wartościowaniu, a nawet wyrażaniu swoich potrzeb. Najwyższy czas, by zmienić to podejście i zacząć widzieć dzieci, jako pełne istoty, od których my, dorośli, możemy się wiele nauczyć.
4 etapy rozwoju dziecka mogą Cię zaskoczyć - Teoria Rozwoju Piageta: https://youtu.be/STNNBfmp7GI.
Psychoanaliza - geneza i główne idee: https://youtu.be/iMMf-ysS6RI.
Mózg męski i mózg żeński – Neurobiologia seksu, Jerzy Vetulani: https://youtu.be/_Q9YKfepsMo. C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 08 wrz 2022, 14:32

C.d. Teorie rozwoju osobowości. Psychologia od dawna szukała odpowiedzi na pytanie, dlaczego psychika jednego i drugiego człowieka różni się tak bardzo. Jednolita teoria rozwoju osobowości, którą można by wytłumaczyć wszystkie zachowania, była niezwykle kusząca.
Formalizacji i unifikacji pojęcia osobowości jako pierwszy podjął się Pierre Janet. Traktuje on owo pojęcie jako fenomen, którego wytworzenie zmusza do pozbycia się, chociaż części instynktów i automatyzmów, kierujących życiem na początku jego bytności. W zakres osobowości wchodzą wszystkie emocje, uczucia, zachowania kreujące poglądy, które przeszły proces deliberacji (rozważania i konfrontacji) z samym sobą i konfrontacji z rzeczywistością. Te zachowania, które sprzeciwiają się tendencjom naturalnym, instynktownym, tworzą osobowość, wyodrębniając, indywidualizując jednostkę. Rozwój osobowości, według Janet jest wyodrębnianiem cielesnym i społecznym. Efektem tego jest przede wszystkim indywidualne, psychicznie niezależne, postrzeganie świata.
Teoria relacji dziecka z otoczeniem stała się głównym obiektem zainteresowań wielu psychoanalityków. Utworzyło się kilka oddzielnych frakcji:
- Pierwsza, reprezentowana przez klasyczną szkołę Freudowską uznawała, jak zostało powiedziane powyżej, wszelki rozwój za skutek rozwoju seksualnego, a wszelkie przedmioty były temu odruchowi przyporządkowane.
- Druga grupa, której najbardziej znanym przedstawicielem był Alfred Adle, skoncentrowała się, na tzw. poczuciu mocy, która była powodowana przez bezradność okresu dziecięcego, a która manifestowała się chęcią dominacji, posiadania przewagi.
- Grupa trzecia, gdzie przodował Carl Jung, uważała, że największą rolę w relacjach z obiektem należy przypisać symbolice oraz uniwersalnym predyspozycjom, czyli archetypom dziedziczonym. Są one, wedle naukowca wspólne wszystkim ludziom, a więc przekazywane nieświadomie i wcielane w życie nie napotykając oporu.
- Czwarta frakcja, na czele z Erichem Frommem oraz Karen Horney opowiedziała się nie tyle za jakimś szczególnym „pierwotnym impulsem" rozwoju, jak było u wcześniej cytowanych autorów, ale raczej przeciw Freudowskiej koncepcji oddziaływania czynników fizjologicznych i biologicznych, zwracając większą uwagę na oddziaływanie społeczne.
R. Spitza, rozwinął teorię o roli matki w kształtowaniu się osobowości dziecka. W badaniach longitudinalnych (wielokrotnych, długotrwałych) śledził on te zależności, formułując tzw. teorię organizatorów świata.
Twarz ludzka - wyodrębniona z całości, powoduje, że dziecko próbuje złapać kontakt uśmiechem.
Twarz matki - powoduje poczucie bezpieczeństwa.
Zachowanie matki - najważniejszy organizator przede wszystkim ze względu na udział psychiczny, jaki musi wykazać dziecko. Między matką a małym człowiekiem, rodzi się specjalny kod, umożliwiający odpowiednie porozumienie. Matka stanowi nie tylko jednak źródło zaspokojenia, ale też frustracji, ponieważ kształtuje superego dziecka, które „walczy" z id (ja) o dominacje.
Myśli Spitza zmodyfikował Donald W. Winnicott. Jego zdaniem matka, tworzy u dziecka pierwszy obraz świata zewnętrznego. Noworodek sam dla siebie nie istnieje, jest całkowicie uzależniony od rodzicielki. Jej natura jednak sprawia, że może zacząć swój rozwój. Dzięki matce zapoczątkowuje się relacja z samym sobą, odczuwanie własnych popędów i możliwość ich modyfikacji, możliwość obiektywnej relacji z rzeczywistością. Po okresie „czułej adaptacji" dziecko wchodzi w okres małych wymagań stawianych przez rodziców. Fakt, że nie wszystko jest podporządkowane jemu, powoduje frustrację, która jest kulminacyjnym momentem procesu. Matka bowiem tworząc deziluzje, pomaga dziecku w przezwyciężeniu bezradności i wytworzeniu poczucie mocy. Ono z kolei uczy się czerpać satysfakcję z doznanych lub wykreowanych rzeczy, a to sprawia, że w końcu godzi się ze światem. Zgoda może jednak zajść tylko wtedy, gdy „ja" jest w pełni zintegrowane. Co charakterystyczne u Winnicotta wykształcenie osobowości nie polega na procesach wyodrębniania „ja" ze świata, nie jest procesem, w którym poszczególne fazy zachodzą gwałtownie - jak u Freuda. Jest wykształceniem, nabyciem relacji ze światem, a głównym i niezbędnym czynnikiem pozwalającym na to, jest osoba matki.
Amerykański psychoanalityk, Erik Erikson, zburzył dotychczasową strukturę freudowskiej teorii osobowości. Przede wszystkim, według niego osobowość kształtuje się przez całe życie, a nie tylko przez kilka pierwszych lat. Stworzył on więc koncepcję ośmiu stadiów psychicznych, w jakich znajduje się człowiek. Mają one zawsze charakter wewnętrznego konfliktu, którego względne rozwiązanie (bo nie da się rozwiązać całkowicie) prowadzi do coraz większego formowania się charakteru, a to determinuje dalszą bytność. Konflikty powodowane są przede wszystkim sprzecznością interesów między superego (nakierowanie na wartości kulturowo oczekiwane) a id (próba realizowania czynności elementarnych). Rolę rozjemcy pełni tutaj ego. Załagodzenie konfliktu zależy od otoczenia jednostki.
Według Carla Junga osobowość kształtuje się nie tyle w zdeterminowanych procesach, ile w grze stałych tendencji, jakimi są intro i ekstrawersja (zwrot do środka lub na zewnątrz). A więc w pierwszym okresie dziecko jest w okresie zabaw symbolicznych, umiłowania bajek, fantazji, skłonność do przekory. W drugim okresie otwiera się na świat, próbuje go naśladować - a więc buduje realizm, by w trzecim okresie znów zamknąć się w sferze idei, dąży do samodzielności, odseparowania od rodziców.
Podobnie sprawę traktuje L. Corman, z tym że stałymi, determinującymi rozwój są procesy ekspansji i konserwacji (samo zachowania). I tak w pierwszym stadium (faza oralna u Freuda) dziecko asymiluje się ze wszystkim, co przynosi środowisko - jest to ekspansja bierna. W drugim (faza analna), dziecko próbuje zdobywać otoczenie, a wszelkie „porażki" traktuje impulsywnie. W trzecim stadium (2-3 rok) rozpoczyna się agresywna ekspansja autoerotyczna. W czwartym zaś mamy do czynienia z ekspansją kontrolowaną, gdzie dziecko zostając wystawione na różne przeszkody, musi nauczyć się selekcjonować czerpanie ze świata, poznawać go na miarę własnych możliwości.
K. Horney dostrzegła w relacjach społecznych, łączących dziecko z rodzicami źródło późniejszych trudności, konfliktów i nieadekwatnych oczekiwań (ze względu na iluzje autorstwa rodziców), ale koniec końców, prowadzi do wytworzenia się twardego systemu obronnego. W. Reich wysunął tezę, że osobowość człowieka ma swoje źródło w strachu przed społecznym odrzuceniem.
Myśli te rozwinął E. Fromm, uznając za jedną z najważniejszych potrzeb, potrzebę jedności z innymi ludźmi. Owa potrzeba, konfrontowana jest nieustannym dążeniem do egoizmu i czynności elementarnych. Można więc przyjąć, że według niego, osobowość jest pewnego rodzaju ukształtowana na matrycy systemów socjokulturowych. Struktura osobowości indywidualnej oraz osobowości społecznej są ze sobą w ścisłym związku. Dziecko przyswaja sobie cechy, wymagania, specyfikę kultury, wzrastając ze wzorami podsuwanymi mu przez dorosłych.
Do najbardziej rozbudowanych teorii psychoanalizy kulturowej, należy tzw. teoria stosunków interpersonalnych, H. Sullivana. Jego zdaniem istota ludzka jest wytworem relacji społecznych, sił działających między nią a środowiskiem, na których działanie jest jednocześnie zdana i skazana. Jednocześnie jednostka narażona jest na biologicznie uwarunkowane dążenie do przyjemności. Te dwa motory działań - kulturowy i biologiczny, są zdaniem badacza odpowiedzialne za rozwój osobowości.
Najważniejszym skutkiem tego faktu, jest lęk zrodzony w wyniku bojaźni przed dezaprobatą rodziców, aktywującą się w momencie popełnienia czynu zakazanego. Dezaprobata jednak ma ważną cechę, jaką jest samowiedza - dziecko uświadamia sobie fakt, że to ONO musi siebie kontrolować. Niekiedy nieaprobowane cechy, mają skłonność do „oddzielania się" przez co jednostka przestaje uznawać je za część siebie, lub ocenia je negatywnie, próbując się ich pozbyć. Najzagorzalsi zwolennicy tej teorii głosili, że osobowość nie jest niczym innym, jak tylko sumą wyuczonych ról społecznych, przydzielanych przez społeczeństwo. Wyznaczona rola stawia przed jednostką żądania do kategorycznego spełnienia. Wraz z rozwojem fizjologicznym, ról przydziela się coraz więcej, a te ograniczając jednostkę, kreują jej osobowość. Niektórzy, mniej skrajni, przedstawiciele tej teorii, jak A. Lonton, zwracają uwagę na pewną elastyczność w przyswajaniu roli. Dziecko przyjmuje kulturę w przybliżeniu, nigdy dokładnie - już bardzo wcześnie widać bunt przeciw pewnym jej elementom. Wcielanie modelu skorygowanego jest przyczyną indywidualizacji.
K. Lewin stworzył teorię, która nie tyle skupiała się na czynnikach rozwojowych ile na istocie przemian. Opisuje ona rozwój jako wzrost przestrzeni życiowej - w wyniku interakcji, wzrasta liczba systemów, potrzeb, zachowań. Wraz z poszerzeniem pól „kulturowych" wzrastają też pola „czasowe". Dziecko, początkowo żyjąc chwilą, staje się zdolne w późniejszych okresach swojego życia, do objęcia myślą przeszłości i przyszłości. Staje się zdolne do planowania, rozpamiętywania, posiada myślenie abstrakcyjne. Lewin wyróżnia trzy podstawowe obszary: sferę frontalną, peryferyczną i centralną, zawierającą osobowe „ja". Istotą rozwoju, jest według tego badacza wyodrębnianie się i utrwalanie struktur, oraz wzmacnianie między nimi bariery. Wedle tej teorii rozwój osobowości zachodzi na podstawie potrzeb i sposobów ich zaspokajania. Jest to więc znacząca różnica w porównaniu z powyższymi teoriami, albowiem nie kultura i jej wzory stanowią największą i decydującą wartość, ale potrzeby. Klasyczna teoria motywacji jako główny cel, wokół którego kręci się wszystko inne, ujmuje szukanie przyjemności i unikanie przykrości.
Zdaniem W. McDaugalla ludzie mają pewne skłonności zaznaczające się od urodzenia, ale w miarę rozwoju konfrontują je ze światem zewnętrznym - jest to więc walka nieświadomego (w chwili czynu) instynktu z kulturą.
A. Maslow uważa, że potrzeby są aktywne - ciągle się zmieniają, a zaspokojenie tych fundamentalnych, jest jedynie podstawowym warunkiem adaptacji organizmu. Myśl tę rozwinął G. W. Allport, który stwierdził, że nie istnieją motywy wtórne, wszystkie są pierwotne, a rozwój polega na pojawianiu się nowych. Motywy autonomiczne tworzą „ja" jednostki - świadomość i obraz siebie pozwalają na równi z motywami, na skierowanie ku określonym celom.
Pozytywne znaczenie konfliktów w procesie kształtowania osobowości zauważył Kazimierz Dąbrowski. Według niego dziecko jest na początku globalnym związkiem przyszłego człowieka. W miarę upływu czasu wchodzi w okres rozwoju określonych funkcji. Niektóre z nich zaczynają dominować, inne ustępują miejsca. Dziecko przeżywa zatem drogę od pełnej integracji - symbiozy z matką, światem, który przyjmuje bezrefleksyjnie i jednostajnie, do okresu, gdy odróżnia siebie, przedmioty, ludzi - zaczyna mieć sympatie i antypatie.
Szkocja i tęczowe czterolatki: https://youtu.be/FSlYoF7DAL0. Ciekawe komentarze pod filmem.
Arcane: Jak system niszczy dziecko: https://youtu.be/1XD6wXhcn80. Ciekawe komentarze pod filmem.
Jakich ojców wychowują media? https://youtu.be/4sfGP1f4egQ. Ciekawe komentarze pod filmem. C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 11 wrz 2022, 11:32

Przekop Mierzei Wiślanej otwarty do zwiedzania: https://youtu.be/dNssU8QmjVQ.
Przekop Mierzei Wiślanej nocą: https://youtu.be/l-mCnhOhChw.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 20 wrz 2022, 13:27

C.d. Wpływ marzeń dziecięcych na osobowość. Psychoanalitycy nie zwracają z byt dużej uwagi na marzenie dziecięce, a przecież one mogą również wpływać na przyszłe zachowania ludzi. Problem tkwi w tym, że nie mamy żadnego wpływu na te marzenia. Uzyskanie informacji, o czym dziecko marzy, też nie jest łatwe. Dzieci obecnie ukrywają swe marzenia przed rodzicami. Dlaczego? Bo wiedzą, że te informacje bardzo by zaniepokoiły rodziców. Dawniej chłopiec w wieku 6-7 lat zapytany, czy ma narzeczoną, wymieniał zazwyczaj imiona kilku dziewczynek, wzbudzając rozbawienie otoczenia. Teraz rodzice nie interesują się takimi „bzdurami”. Dawniej marzenia dziecięce dotyczyły głównie płci przeciwnej, ale również zdarzały się marzenia dotyczącej tej samej płci. Jednak marzenia dotyczące tej samej płci były przez dziecko ukrywane, ponieważ źle były odbierane przez rodziców. Obecnie takie marzenia nie są tłumione przez dzieci, bo dziecko dowiaduje się o związkach jednopłciowych nawet z bajek. W razie wątpliwości starsi koledzy odpowiedzą im na każde pytania i te informacje dla dziecka są obecnie ciekawostką niż sensacją. Są już takie dzieci, które otwarcie deklarują sympatię do swojej płci. Nawet chodzą na parady równości z rodzicami.
Jak marzenia dziecięce mogą wpływać na osobowość dziecka, przytoczę autentyczny opis zdarzenia sprzed przeszło 60. lat? W 1958 r. na oddziale dziecięcym szpitala w Myszkowie leżał niespełna 9-letni chłopiec. W sąsiedniej sali leczona była dziewczynka i ten chłopiec poczuł do niej sympatię. Co noc marzył o niej i wyobrażał sobie, że leży przy nim i się wzajemnie przytulają i dotykają. Gdy ją spotykał na szpitalnym korytarzu, próbował zwrócić na siebie uwagę. Robił to nieelegancko, ponieważ próbował ją obmacywać. Ona reagowała z wyrozumiałością i nie robiła z tego problemu. Po kilku dniach na sali pojawił się nowy chłopak w wieku około 10 lat. Po zakończeniu badań nowo przyjętego chłopca 9-latek usiadł na jego łóżku i rozpoczął z nim rozmowę. W pewnym momencie „nowy” wsadził rękę pod pidżamę 9-latkowi i „zarabiał ciasto”. Taka sytuacja trwała chwilę, a 9-latek zaskoczony z zaciekawieniem obserwował, co się dalej stanie. Nagle pojawiła się pielęgniarka z zastrzykiem i przerwała zaistniałą sytuację. Wieczorem jak już zgaszono światło, 9-latek znów zaczął marzyć o swojej „ukochanej” z sąsiedniej sali. Marzenia przerwał „nowy” próbujący wejść do łóżka 9-latka i prosząc go, aby się posunął. 9-latek bez chwili wahania zdecydowanie się sprzeciwił i stwierdził, że jak nie odejdzie, to zawoła pielęgniarkę. Nie chciał przerywać marzeń o dziewczynce. Od tego momentu „nowy” już nie prowokował 9-latka i wszystko dalej było, jakby się nic nie stało. 9-latek później zauważył, jak „nowy” wchodził zawsze wieczorem do łóżka chłopaka (około 8-letniego) leżącego pod oknem. Molestowany chłopak nigdy nie protestował. Jakie wnioski z tego zdarzenia (z 1958 r.) się nasuwają? Nowy chłopak nie mógł nabyć takich skłonności od starszych kolegów, ponieważ dobierał się do młodszych. Gdyby był molestowany wcześniej przez starszych chłopców, to mógł się udać na sale ze starszymi chłopcami i tam szukać chętnego. Gdyby był molestowany przez dorosłych, nigdy by nie molestował młodszych. Z kolei młodsi chłopcy nie mogli nauczyć go takiego zachowania z oczywistych względów (choć wyjątek jest możliwy). Nie nabył takich zachowań, oglądając pornografię, bo była wtedy niedostępna i nie było Internetu. W tym przypadku z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że to zachowanie miało podłoże genetyczne. Być może, że u „nowego” już budziły się hormony, bo wyraźnie przejawiał aktywność seksualną. Nie ma wątpliwości, że „nowy” w pełni rozwinął u siebie zachowanie homoseksualne, ponieważ jego działania były już zdecydowane i jednoznaczne. Natychmiast w nowym otoczeniu szukał obiektu seksualnego i był w tym skuteczny, nie wywołując skandalu. Jest duże prawdopodobieństwo, że chłopak spod okna pod wpływem tych praktyk, też rozwinął skłonności homoseksualne. W obecności 9-latka zapisywali swoje adresy w celu kontynuacji spotkań (obaj byli z Myszkowa). Natomiast 9-latek nie uległ, ponieważ szczere uczucie do dziewczynki z sąsiedniej sali go ochroniło. Jednak to nie daje gwarancji na przyszłość, bo gdy zabezpieczenie genetyczne nie jest wystarczające, może w czasie późniejszym ulec otoczeniu. Narkotyki i alkohol mogą to ułatwić. Ten przykład potwierdza, że chłopcy o genetycznych skłonnościach homoseksualnych bardzo wcześnie podejmują aktywność seksualną.
Najlepszym sposobem na zdobycie wiedzy o mechanizmach tworzenia się osobowości jest monitoring dzieci od urodzenia do dojrzałości przez psychologów. Chociaż tych dzieci, które są po takich doświadczeniach. Wtedy wiedzielibyśmy, jak reagować w takich sytuacjach. W praktyce jest to jednak niemożliwe i musimy pozostawić bieg wydarzeń poza kontrolą. Wiedzę o dziecięcych marzeniach możemy czerpać z relacji ludzi już dorosłych. Można też z zeszytów: https://d-art.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/f ... _large.jpg. Oczywiście ten rysunek mogli zrobić koledzy, ale to jest wskazówka, że chłopiec może być przez nich molestowany.
Genetyka i osobowość. Ponieważ o naszej osobowości decydują w bardzo dużym stopniu geny naszych przodków, warto przypomnieć sobie w sposób uproszczony mechanizm przekazywania genów z pokolenia na pokolenie. Geny przodków zdały egzamin, ponieważ gatunek ludzki przetrwał i rozwinął swe możliwości do niewyobrażalnego wcześniej poziomu. Powszechnie wiadomo, że dzieci nie wyglądają dokładnie tak jak rodzice, a rodzeństwo czasami mocno różni się od siebie. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, jest prosta, bo natura tak chce.
Jak działają geny? https://youtu.be/wNA6fW6fSBY.
Przekazywanie genów odbywa się w akcie zapłodnienia. Ludzie kierowani libido dążą do zbliżenia, aby połączyć swe narządy płciowe i posiadane geny. Cel jest jeden – rozmnażanie i przekazanie posiadanych genów następnemu pokoleniu. Nagrodą jest przyjemność, odprężenie i satysfakcja. Warunkiem pozwalającym zrealizować ten cel, jest zdolność do płodzenia potomstwa. Nie wszyscy ludzie otrzymali od natury taką zdolność, jest ona uwarunkowana genetycznie. Najbardziej poszkodowani są mężczyźni. Natura ich słabo chroni, ponieważ jeden mężczyzna (prawdziwy) może spokojnie zapłodnić 100 kobiet rocznie i gatunek ludzki nie zginie.
Zapłodnienie: https://youtu.be/12iadjwyELs.
Kiedy zaczyna się życie? https://youtu.be/5VCtMtDzTH8.
A oto rezultaty zapłodnienia:
Zobacz 9 miesięcy ciąży w zaledwie 4 minuty: https://youtu.be/nL2cjZiHRR4.
Natura w sposób niesamowicie skomplikowany i złożony zabezpiecza człowieka przed degradacją genetyczną i ogranicza rozmnażanie się osób z błędami genetycznymi.
Neandertalczyk: masz jego geny! https://youtu.be/apEgv5VcQ5c.
Jak działa człowiek? UKŁAD ROZRODCZY: https://youtu.be/luKSphQcsh0.
Genetyka! Co to jest DNA, Chromosomy, Dziedziczenie, Zmienność: https://youtu.be/jAqDC7VRfRA.
Dziedziczenie płci. Dziedziczenie Daltonizmu i Hemofilii. Dziedziczenie grup krwi: https://youtu.be/wgUv35_g0X0.
Dziedziczenie płci, ale tłumaczone przez kobietę.
Dziedziczenie płci u człowieka. Geny sprzężone z płcią. Hemofilia daltonizm. Genetyka. Krzyżówka: https://youtu.be/1hNmYufXZpo.
Zarówno matka, jak i ojciec przekazują potomstwu geny nie swoje, ale swoich przodków. Rodzice również posiadają geny tych samych przodków, dlatego stwierdzenie, że rodzice przekazują geny dzieciom, nie jest błędne. Są ich nosicielami. W czasie zapłodnienia komórka jajowa zostaje brutalnie zaatakowana przez plemnik, który wdzierając się do jej wnętrza, doprowadza do połączenia materiału genetycznego zawartego w plemniku, z materiałem genetycznym zawartym w komórce jajowej. Kiedy z dwóch gamet (plemnika i komórki jajowej) powstaje jedna komórka dwuniciowa (zygota), mogą się w jej materiale genetycznym ujawnić cechy nawet bardzo dalekich przodków, ponieważ następuje losowa aktywacja lub uśpienie odpowiednich genów. Powstaje więc unikalna komórka dwuniciowa (zygota), która dzieląc się według otrzymanej genetycznie instrukcji, zbuduje nowego człowieka. Macica to jedyne miejsce na świecie, gdzie taka komórka może przeżyć i rozwinąć się w człowieka zdolnego do życia poza macicą. Jeżeli plemnik przyniósł ze sobą chromosom X, nowy człowiek będzie kobietą, a jeżeli Y to będzie mężczyzną.
Ponieważ znaleziono na żeńskim chromosomie X i innych obszarach geny odpowiedzialne za pojawienie się orientacji homoseksualnej, można powiedzieć, że mężczyzna zawdzięcza swoją męską płeć ojcu, a skłonności homoseksualne matce, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Ojciec, otrzymując (w łonie matki) chromosom X z aktywnymi homoseksualnymi genami od matki, gdy dorośnie i uda mu się spłodzić córkę, to córka może otrzymać od niego chromosom X z genami homoseksualnymi. Córka, płodząc syna, może mu te geny dalej przekazać. Jednak aktywacja lub wyłączenie genów odbywa się losowo, więc samo przekazanie genów o niczym jeszcze nie świadczy. Przekazywanie określonych cech potomstwu może się też odbywać poza genetycznie (dziedziczność poza genowa), więc sprawa się komplikuje. Więcej o dziedziczeniu poza genetycznym w następnych odcinkach.
Geny odpowiedzialne za homoseksualizm podobnie się rozprzestrzeniają jak geny chorobowe sprzężone z płcią. Genów sprzężonych z płcią na żeńskim chromosomie X jest około 1000, a na męskim chromosomie Y około 100. Nie wszystkie są jeszcze zbadane. Niektóre umiejscowione na żeńskim chromosomie X wywołują choroby sprzężone z płcią. Ostatni udostępniony powyżej film wyjaśnia kwestię genów sprzężonych z płcią wywołujących choroby. W podobny sposób mogą się ujawniać geny męskiego homoseksualizmu.
Czym jest GENDER? https://youtu.be/cnO1Ip4mL_Q.
Czy mężczyźni są spisani na straty, a kobiety mają pod górkę? https://youtu.be/ajMxqmFCvCc.
Męskość w dobie kryzysu. Fight Club: Analiza: https://youtu.be/fCsCvUf1_5Y. C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 20 wrz 2022, 14:01

C.d. Genetyka i osobowość. Gdy ojciec otrzymał homoseksualne geny od swojej matki i ma kobiece cechy, a mimo to spłodzi syna, to nie jest w stanie przekazać mu tych genów. Może go przekazać tylko córce, a dopiero córka swojemu synowi. Na chromosomie Y, który ojciec przekazuje synowi, nie znaleziono (jak na razie) żadnego podejrzanego genu, który mógłby być wiązany z homoseksualną orientacją. Według obecnej wiedzy wiadomo, że syn homoseksualisty nie będzie homoseksualistą z powodów genetycznych, chyba że otrzyma chromosom X z aktywnym genami homoseksualnym od matki. Może być też homoseksualistą z powodów poza genetycznych Może go dziedziczyć poza genetycznie, może nabyć z przyczyn środowiskowych i kulturowych. Można powiedzieć, że kobiety z zazdrości o penisa zakażają nas genetycznymi chorobami (sprzężonymi z płcią) i niszczą naszą męskość, zarówno genetycznie, jak i psychicznie. Oczywiście to jest żart, ponieważ to się wszystko dzieje poza wolną wolą kobiet.
Dzielenie się komórek nazywa się mitozą. Jest to proces umożliwiający wzrost płodu.
Mitoza – Genetyka: https://youtu.be/o3lHY1fFGO4.
Z połączenia komórki jajowej i plemnika powstaje zygota. Zygota zaczyna się dzielić (mitotycznie), budując ciało płodu według instrukcji zapisanej w genach zygoty. Przypominam, że ta instrukcja jest unikalna i niepowtarzalna, powstała z wymieszanych informacji genetycznych naszych przodków dostarczonych przez matkę i ojca. W wyniku podziału komórek według tej instrukcji, powstanie unikalny i niepowtarzalny człowiek
Czym jest komórka macierzysta? https://youtu.be/_NK2H-yC_QE.
Aby zróżnicować genetycznie człowieka, natura „wymyśliła” niesamowicie skomplikowany sposób przekazywania genów. Aby powstała pierwsza komórka (zygota) dwuniciowa, z której rozwinie się człowiek, z kodem genetycznym naszych przodków dostarczonych przez matkę i ojca, musi nastąpić połączenie komórki jednoniciowej matki (komórki jajowej) z komórką jednoniciową ojca (plemnikiem). Problem polega na tym, że człowiek jest zbudowany z komórek dwuniciowych. Natura więc musiała „wymyślić” sposób na przekształcenie komórek dwuniciowych w jednoniciowe. Ten sposób u kobiet nazywa się oogenezą, a u mężczyzn spermatogenezą. W efekcie powstaną żeńskie i męskie gamety, komórki płciowe jednoniciowe.
Aby przenieść w jak najlepszym stanie geny dla następnych pokoleń i je jeszcze bardziej zróżnicować, już w okolicach czwartego-piątego tygodnia po zapłodnieniu, kilkadziesiąt komórek macierzystych totipotencjalnych (nadających się do budowy każdej komórki) udaje się do wnętrza płodu. W nabłonku endodermalnym woreczka żółtkowego powstają z nich pierwotne komórki płciowe. Potem migrują do grzbietów konidialnych, które później dają początek funkcjonalnym gametom w męskich jądrach lub żeńskich jajnikach. Inaczej mówiąc, jeżeli płód będzie chłopcem (plemnik posiadał chromosom Y), to w okresie dalszego rozwoju z grzbietów konidialnych pierwotne komórki płciowe przemieszczą się do jąder, a u dziewczynki (jeżeli plemnik posiadał chromosom X) do jajników. Są to komórki, dwuniciowe (XY lub XX) z identyczną informacją genetyczną, co pierwsza komórka (zygota) powstała w wyniku zapłodnienia. Jednak mogą powstać pewne różnice podczas dalszego dzielenia się komórek.
Powstawanie gamet u kobiet (oogeneza).
Gdy pierwotne komórki płciowe znajdą się w jajnikach żeńskiego płodu, zaczyna się proces zwany oogenezą.
Oogeneza to proces powstawania i dojrzewania gamet żeńskich – komórek jajowych. Proces ten zachodzi w gonadach kobiety, czyli jajnikach. U dziewczynki około miesiąca przed urodzeniem te pierwotne komórki płciowe znajdujące się w jajnikach, które przeżyły, rozpoczynają podwojenie swojego materiału genetycznego (XX i XX). Ten proces nazywa się mejozą 1 i komórki stają się pierwotnymi oocytami.
Mejoza – Genetyka - Podziały komórkowe - Wszystko o mejozie: https://youtu.be/Bu37osAwkTY.
Po powieleniu materiału genetycznego komórki płciowe (pierwotne oocyty) zatrzymują się w rozwoju i czekają do pierwszego cyklu miesiączkowego dziewczynki (wiek 10-12 lat). Od tego momentu przez następne lata (do menopauzy), co miesiąc (stąd nazwa miesiączka) kolejne pierwotne oocyty pod wpływem hormonów wznawiają dalszy swój podział (mejozę).
Przygotowywania komórki jajowej do zapłodnienia.
Gdy komórka (pierwotny oocyt) zostanie zaktywowana przez hormony do dojrzewania (w wieku 10 -12 lat dziewczynki), pierwszy podział mejotyczny zostaje zakończony i powstają dwie komórki. Jedna to oocyt potomny (XX), a drugi drugorzędowy (XX). Drugorzędowy oocyt ulega degradacji i pozostaje tylko oocyt potomny (XX). Oocyt ma wciąż dwie kopie każdego chromosomu (XX), a do zapłodnienia jest potrzebna komórka jajowa z jednym chromosomem (X). Musi więc przejść drugi podział mejotyczny. Podobnie tak jak przy pierwszym podziale z oocytu potomnego powstają dwie komórki, ta większa z jednym chromosomem X, która już jest właściwą komórką jajową i druga karłowata też z chromosomem X przeznaczona do likwidacji. Podział mejotyczny poprzez swą komplikację i losową kombinację genów gwarantuje różnorodność genetyczną potomstwa. Pewne cechy mogą się ujawniać, a inne zanikać. Powstała komórka jajowa już się różni genetycznie od zygoty. Po drugim podziale komórka jajowa jest gotowa do przemieszczenia do jajowodu i zapłodnienia. Całym tym procesem sterują hormony, białka i pomocnicze komórki. Gdy rozwinęło się więcej komórek jajowych, to każda musi zostać zapłodniona w jajowodzie innym plemnikiem. Wtedy na świat przyjdą bliźniaki.
Oogeneza. Jak żeński układ rozrodczy produkuje jaja: https://youtu.be/uTOOiqfb1uI. Koniecznie trzeba włączyć polskie napisy.
Mejoza - rośliny i zwierzęta: https://youtu.be/jjEcHra3484. Koniecznie trzeba włączyć polskie napisy.
Farmakologia – CYKLE MIESIĄCZKOWE I HORMONALNE ŚRODKI ANTYKONCEPCYJNE: https://youtu.be/TfN9-SamIss. Koniecznie trzeba włączyć polskie napisy.
Żeński układ rozrodczy: https://youtu.be/_jxADJyKuG8.
Szkolna kartkówka. Przykłady higieny układy rozrodczego: https://d-art.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/4 ... _large.jpg. Nie zażywać stosunku z wieloma osobami. Z wieloma na raz? C.d.n.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 20 wrz 2022, 14:06

C.d. Powstawanie gamet u mężczyzn (spermatogeneza).
Spermatogeneza jest to proces powstawania i dojrzewania plemników – gamet męskich, który odbywa się w jądrach. Gdy pierwotne komórki płciowe (macierzyste uniwersalne) zapełnią kanaliki nasienne znajdujące się w jądrach męskiego płodu (4-5 tydzień ciąży), czekają uśpione na okres dojrzewania chłopca. Pierwotne komórki płciowe składają się z 46 chromosomów (23 przekazane przez ojca i 23 przekazane przez matkę), gdzie 2 chromosomy decydują o płci (od matki X i od ojca Y lub X).
W okresie dojrzewania komórki płciowe zaczynają się dzielić i mnożyć, tworząc dojrzałe plemniki. Po siedemdziesiątce produkcja plemników stopniowo zanika. Proces ten jest uruchamiany i kontrolowany hormonami, białkami, pomocniczymi komórkami i jest bardzo skomplikowany. Testosteron odgrywa tu ważną rolę. Spermatogeneza rozpoczyna się, gdy komórki płciowe różnicują się i dojrzewają w czasie przemieszczania się do środka kanalika nasiennego znajdującego się w jądrach. Dzieje się to w już w początkowym okresie dojrzewania chłopca. Pierwotne komórki pod wpływem hormonów zaczynają się dzielić mitotycznie w celu wytworzenia większej ilości materiału na plemniki. W wyniku tych podziałów (mitoza) powstają pierwotne spermatocyty i są one dwuniciowe (składają się z 46 chromosomów 44XY). Podczas pierwszego podziału mejotycznego następuje podwojenie ilości materiału genetycznego (44XY oraz 44XY). W wyniku podziału powstają 2 wtórne spermatocyty dwuniciowe zawierające chromosomy 44XY każda. Podział mejotyczny dodatkowo różnicuje (miesza) nam materiał genetyczny. Ponieważ komórki płciowe nie są jeszcze jednoniciowe i zróżnicowane pod względem płci, wymagają drugiego podziału mejotycznego. Po drugim podziale mejotycznym z każdego wtórnego spermatocytu powstają 2 komórki posiadające po jednej chromatynie (połowie chromosomu). Są to spermatydy (komórki jednoniciowe) już zróżnicowane pod względem płci (jedna 22X i druga 22Y). Szanse na urodzenie się dziewczynki, czy chłopca są wyrównane (50/50%). Z każdego pierwotnego spermatocytu powstają 4 spermatydy. Spermatydy są gotowe do przekształcenia się w dojrzałe plemniki. Proces dojrzewania spermatyd jest również skomplikowany i sterowany przez hormony. Zwraca uwagę brak marnowania materiału rozrodczego i ogromna ilość produkowanych plemników. Nie dziwi więc powszechne marnowanie spermy przez mężczyzn. Dojrzałe plemniki kanalikami nasiennymi są transportowane do najądrzy, gdzie uzyskują pełną ruchliwość. Proces tworzenia plemników może trwać nawet 74 dni.
Nie udało mi się znaleźć filmu, który w sposób zadowalający wyczerpywałby zagadnienie spermatogenezy. Musiałem się posłużyć trzema filmami, które się wzajemnie uzupełniają.
Spermatogeneza (animacja): https://youtu.be/yOAmiq9oNgE. Koniecznie trzeba włączyć polskie napisy.
Spermatogeneza. Fizjologia układu rozrodczego: https://youtu.be/QUJ-xnv53UM. Koniecznie trzeba włączyć polskie napisy.
Spermatogeneza. Embriologia: https://youtu.be/7w0DUGUrq5o. Koniecznie trzeba włączyć polskie napisy.
Męski układ rozrodczy: https://youtu.be/2lLtfZPggKk.
Jądra. Męskie narządy płciowe. Rozmiar jąder. Produkcja plemników. Wytrysk nasienia: https://youtu.be/HeBrFk_tbd4.
Moszna, jądra i najądrza. Narządy płciowe u mężczyzn. Plemniki, sperma & testosteron: https://youtu.be/QcIXf4Z9FKc. C.d.n.

Igor
VIP
Posty: 351
Rejestracja: 30 mar 2008, 19:44

Re: Wiedza społeczna

Post autor: Igor » 21 wrz 2022, 05:22

W Poraju nie przyjmuje żaden PSYCHIATRA, W Myszkowie na wizyt u PSYCHIATRY czeka się tygodniami i to bardzo odbija się na wpisach letnika. Takich bredni nie pisał już dawno, i to tak sążnistych. A może urządzimy zbiórkę publiczną i zafundujemy letnikowi prywatne wizyt, bo na jednej pewno się nie skończy.
memento

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 22 wrz 2022, 11:31

Biedny jest ten nasz Igor. Uaktywnia się, jak przedstawiam wiedzę na temat dzieł natury, które jednoznacznie pokazują, że jej rozwiązania nie mogą być przypadkiem. Proces powstawanie życia jest dowodem na istnienie skomplikowanego planu natury dotyczący istnienie świata. Takie postawienie sprawy bardzo wkurza ateistów, co nie może dziwić. Igor musiał zareagować, ponieważ przedstawiona wiedza burzy mu skrzywiony obraz świata. Jako lewicowy aktywista musiał odreagować stres, bo socjaliści nie tolerują wiedzy naukowej kwestionującej głoszone przez nich idee. Gdyby spróbował wskazać te brednie, które rzekomo piszę, to mógłbym krytykę Igora przyjąć z powagą. Igor ma prawo do krytyki moich wpisów, ale oburzanie się na wiedzę naukową popartą filmami świadczy o niestabilności emocjonalnej. Wiedza Igora na temat dostępu do psychiatry sugeruje, że z takiej pomocy korzysta. Dobrze, że z niej korzysta, bo udawanie twardziela, gdy się ma słabość do tęczy, nie kończy się dobrze. Pozostaje mi nic innego, jak szczerze życzyć Igorowi szybkiego powrotu do zdrowia.

letnik
VIP
Posty: 2471
Rejestracja: 02 sie 2018, 12:00

Re: Wiedza społeczna

Post autor: letnik » 27 wrz 2022, 13:21

Protesty antywojenne na żywo w Rosji: https://youtu.be/H-MxiGNkA4Y

ODPOWIEDZ